Co z marżą w transporcie? Dorzucić 50 eur czy 250 eur?

(Czas czytania: 7 minut)

Spedytorka Kasia dołożyła 250 euro a handlowiec Bartek 50 euro. W czym tkwi różnica w dodawaniu marży do zleceń transportu? 

Dla celów tego artykułu skupiamy się wyłącznie na relacji klient – spedytor/przewoźnik, nie mówimy tutaj o wewnętrznych potrzebach czy politykach handlowych.

Przypomina mi się moja pierwsza praca w spedycji lata temu i wprowadzenie do obowiązków. Dostaje klienta, tu masz teczki, tu konosamenty, tu dorzucasz tyle na tym armatorze a tu ten przewoźnik pojedzie Ci za tyle to dorzucasz stówe robisz ofertę i ściągasz zlecenie.

Nigdy wtedy przez myśl mi nie przeszło skąd i według jakiego klucza narzuca się marżę. Co na nią wpływa i jakie niesie ona konsekwencje dla firmy.

Z resztą wtedy nawet takim pojęciem nie operowałem. Tak trochę na wyczucie. Tak trochę nie mając wiedzy o kliencie. Zawsze tak było. Tak trochę z niską marżą weszliśmy w klienta to tak zostało.

Czasy i rynek się trochę zmieniły i takie wdrażanie ludzi do pracy może być już dzisiaj nie wystarczające, w szczególności, gdy mówimy o tak ważnej kwestii jaką jest marża.

Potem jak już byłem managerem było jeszcze ciekawiej. Handlowcy przyprowadzali do firmy nowych klientów prawie bez marży – ale wiesz Dawid, bo to ważny klient. Potem każdy był ważny.

A przecież to o tą marżę chodzi. Każde 50 złotych to najczęściej jest od 3 do 5 % całości marży na pojedynczym zleceniu (jak nie mówimy o specjalistycznych transportach). Gdzieniegdzie jak mowa jest o transporcie krajowym to jest nawet 100% zysku.

To w czym tkwi różnica między Kasią a Bartkiem – że dziewczyna potrafiła dorzucić kilka razy więcej na tym samym transporcie?

Zacznijmy od założeń.

Marża jest ujęta w cenie dla klienta w różnych konstrukcjach.

Raz bezpośrednio na transporcie czy odcinku transportu w ofercie, raz w dodatkach frachtowych, raz w ubezpieczeniu. W bardziej zaawansowanych przypadkach w optymalizacjach wynikających z łączenia różnych procesów.

Cena (transakcyjna) z kolei to kwota jaka klient płaci za transport – akceptując ją w ofercie po jej negocjacji i dając zielone światło na realizację transportu. Nie mając tym samym kompletnie świadomości wysokości marży jaką spedytor w niej uwzględnia. Czyli jeżeli Kasia i Bartek kupują fracht za 1.500 euro i Bartek podaje klientowi 1.550 euro a Kasia 1.750 euro – to klient nie ma pojęcia czy to Kasia dała 50 euro a Bartek może 250 euro. Więcej – nawet go to nie obchodzi za bardzo, gdyż patrzy on całościowo na koszt transportu.

Podstawa jest taka, że klient nie zna ceny zakupu (cena i możliwości zakupowe to temat na zupełnie inny artykuł).

Tutaj dopiero zaczyna się prawdziwa gra handlowa, gdzie kompetencje i umiejętności handlowców i spedytorów stanowią fundament wyników finansowych firmy. W szczególności kompetencje związane z umiejętnościami identyfikacji i oceny sytuacji u klienta w tym swojej pozycji na jego biurku.

Na to, aby nałożyć stosowną marżę nakłada się kilka kluczowych czynników plus jeden tajemny.

Aby klient zaakceptował określoną cenę należy ją odpowiednio zmodelować w oparciu o określone obszary wiedzy i zasobów (pamiętać należy, że cena i jej akceptacja jest częścią całości kontekstu współpracy i jej nieodłącznym elementem):

  • Wiedza o kliencie i jego zapotrzebowaniu (z poziomu zleceń oraz z poziomu strategii),
  • Wiedza o jego sytuacji z dostawcami (jak wygląda portfel dostawców, ilu ich jest, kto to jest, kto jest aktywnym a kto próbuje wejść etc.),
  • Wiedza o procesie decyzyjnym klienta (w jaki sposób przydzielane są zlecenia, jak wygląda wewnętrzna polityka w firmie etc.),
  • Wiedza o naszej konkurencji (co robi i jak działa),
  • Jak weryfikowana oraz czy w ogóle jest weryfikowana nasza oferta (w jaki sposób jest porównywana oferta),
  • Czy decydent dobrze potrafi porównywać oferty (w tym je czytać prawidłowo),
  • Historia relacji (jak długo jesteśmy ich dostawcą, czy w ogóle nim jesteśmy),
  • Siła relacji biznesowej (B2B) i interpersonalnej (H2H) (jaka jest nasza pozycja u klienta, jak silna jest nasza relacja z nim, co o nim wiemy),
  • Marka naszej firmy (czy jak przychodzi na myśl TRANSPORT to jesteśmy pierwsi, którzy przychodzą na myśl),
  • Aktualna sytuacja transportu na rynku (miejsca, kierunku, możliwości).

Dorzućmy jeszcze:

  • Siłę perswazji i umiejętność argumentacji,
  • Umiejętność prowadzenia rozmowy,
  • Umiejętności negocjacji,

To jedne z kluczowych kryteriów prowadzących do modelowania ceny i marży. To również jedne z kluczowych obszarów pozwalających nam w sposób świadomy minimalizować ryzyko.

Na warsztatach z zespołami często rozbieramy je na czynniki pierwsze i wychodzi łącznie koło 50 obszarów decyzyjności zakupowej usług transportu i spedycji – gdzie cena jest składnikiem całości a nie wyszczególnionym elementem.

Ankieta wśród pracowników TSL na instagramie
Ankieta wśród pracowników TSL na instagramie

Nie dokładamy tutaj strategii handlowej i KPI / KRI naszej firmy, ponieważ często w sposób planowy ona w ogóle nie istnieje. Najczęściej w firmach są to plany samorzutne i nie mierzone w żaden inny sposób poza BUDŻETEM. Jeżeli w ogóle jest budżet szczegółowo rozpisany, omówiony, oparty analityką, prognozami, sezonowością, gruntowną analizą potrzeb klientów a nie tylko: miałeś zarobić 20 tysięcy, jest 8 co powiesz na swoją obronę? Jeżeli mówimy o tym drugim wariancie, to najprawdopodobniej w firmie w ogóle nie wiadomo, jak wyniki są generowane – dalej w ogóle nie są one przewidywalne ani powtarzalne i opierają się na … no właśnie, na czym opieracie prognozy w swojej firmie?

Kasia i Bartek kompletnie nie znają tych kryteriów. Możliwe, że zdają sobie sprawę z kilku kluczowych jej elementów. To co jest tajemnym czynnikiem różnicy w marżach?

Obszarem tajemnym tutaj i odpowiedzią na kolejny ważny składnik nakładania marży jest SKŁONNOŚĆ DO PODEJMOWANIA RYZYKA mierzona w wartościach psychologicznych.

Co zyskam a co mogę stracić dokładając 50 euro a co dokładając 250 euro?

W ciągu ostatnich dwóch lat zacząłem pracować intensywniej z firmami zajmującymi się transportem drogowym – spedycje i firmy przewozowe. Tutaj dziennie spedytorzy operują kilkoma zleceniami, kilkudziesięcioma wycenami. Co chwilę trzeba wyciągać zlecenia, negocjować czy sprzedawać ładunki. Tutaj sprzedaż, handel i negocjacje czuje się na wejściu wchodząc do biura. Jedni są w tym dobrzy a inni dalej się uczą.

W samym 2019 wyszkoliłem w firmach w branży TSL ponad 200 osób w Trójmieście i całej Polsce i śmiało mogę powiedzieć, że skłonność do podejmowania ryzyka i świadoma jego minimalizacja stanowią tutaj bardzo ważny czynnik sukcesu wyników – gdy mówimy o marżach jednostkowych i co miesięcznych zyskach. Jedni nie mają najmniejszego problemu z wypływaniem na dalekie oceany (odważnie) a inni mocno trzymają się brzegu (bezpiecznie). Skłonność do ryzyka jest jednym z kluczowych elementów, który wpływa na średnią marżę na zleceniach przy codziennych operacjach, kwotacjach i negocjacjach.

Skłonność do podejmowania ryzyka × świadoma MINIMALIZACJA RYZYKA x DZIAŁANIE = SUKCES

Autor i noblista Daniel Kahneman w swojej publikacji i bestsellerze „Pułapki Myślenia”, którą studiuje już trzeci rok (bardzo ciężka lektura) wskazuje pojęcie SKŁONNOŚCI do PODEJMOWANIA ryzyka.

Opisuje w niej skłonność do podejmowania ryzyka w kontekście strat i korzyści. Czyli jeżeli możemy dużo stracić to nasza skłonność do ryzyka maleje dwukrotnie niż jak mamy coś zyskać. I dotyczy to w całości naszej psychologii i podejmowania przez nas decyzji.

Jak odnieść to do marży na zleceniach? W sposób prosty.

Cena jest podstawowym z warunków jakie podlegają negocjacjom. Na szali negocjacji w biznesie i życiu mamy zawsze dwie rzeczy, które stanowią dla nas fundamentalne obszary kluczowych wartości:

  1. Relacje z partnerem (historia relacji, cele jej prowadzenia, reguła konsekwencji w budowaniu etc.) chcę zachować klienta/relację z klientem
  2. Nasz interes (to, co chcemy osiągnąć, co osiągaliśmy, co przed nami w kontekście korzyści lub unikania strat) chcę zarobić 1000 złotych

Obawiając się utraty relacji (klient odejdzie albo stracimy szanse na obecne zlecenie oraz przyszłe) dokładamy mniejsze marże (nasz interes) – tak jak zrobił Bartek. Ważnym jest tutaj ujęcie strat wynikających z przyszłych możliwych i potencjalnych korzyści Co, jeżeli stracę możliwość kolejnych zapytań czy zleceń, bo wpuszczę konkurencję? Podejmując decyzje o wycenie rozważamy też podświadomie przyszłość.

Kasia i Bartek są oboje racjonalni (jak i emocjonalni). Oboje boją się utraty klienta tak samo – mają tą samą skłonność do ryzyka. Kasia nie jest samobójczynią.

Kasia natomiast minimalizuje ryzyko – po prostu dbając o zdobywanie wiedzy wyszczególnionej w powyższych podpunktach oraz budując swoją pozycję u klientów.

Bartek nie robi z tym nic.

Dla Bartka zatem ryzyko jest potężne więc się nie wychyla – nie wie nic o swoich klientach, nie ma żadnej relacji, nie wie jak klient podejmuje decyzje, nie jest dobry w negocjacjach i rozmowie. Kasia jest regularnie u klientów. Doskonale wie co może a co nie. Ma świetną relacje i operuje danymi z rynku. Dla Kasi ryzyko jest minimalne, gdyż operuje znacznie większą ilością informacji i zasobów – więc wie, kiedy, co może, a kiedy nie i nie boi się atakować.

Wiedza minimalizuje ryzyko. Minimalizując ryzyko i pracując na wypracowanej relacji nie boimy się dorzucić trochę więcej o ile mamy na to obszar i możliwości. Mało albo zrobić na zero możesz w każdej chwili. Dorzucić więcej, to już jest sztuka.

Załóżmy, że masz w firmie 1.000 zleceń rocznie. Załóżmy, że masz 3.000 zleceń rocznie. Jak 50 złotych więcej na każdym zleceniu wpłynie na wynik roku? Czy jesteś pewien/pewna, że nie możesz dorzucić 50, 100 czy 200 złotych u tego klienta czy w danym określonym zleceniu? Z czego to wynika? I jak podświadoma (nie oparta na faktach, logice i doświadczeniu) jest Twoja decyzja?

Dla podsumowania spójrz na prostą symulację:

– 1.000 x 50 to 50.000 złotych

– 3.000 x 50 to 150.000 złotych

Pamiętaj, że kto się po grosza nie schyli to i złotówki nie znajdzie.

Kilka istotnych pytań, z którymi Ciebie zostawię:

  • Jak zatem wyglądają u Ciebie reguły nakładania do ofert i na zlecenia spedycji czy transportu tak ważnego elementu jakim jest MARŻA?
  • Kiedy ostatnio byleś/aś na szkoleniu ze sprzedaży, aby nauczyć się budować relacje i zdobywać informacje od klientów?
  • Kiedy byłeś/aś na szkoleniu z negocjacji, aby zbudować pewność siebie, odwagę i umiejętnie bronić ceny w rozmowie oraz analizować pozycje negocjacyjne?
  • Czy na zebraniach z zespołem co tydzień omawiacie tak ważną kwestię jaką jest wysokość marży jednostkowej?
  • Czy analizujecie szczegółowo wyniki i zestawienia i na tej podstawie podejmujecie decyzje, co dalej robić z tym lub tamtym klientem i na tym tworzycie prognozy lub budżety?
  • Co wiesz o swoich klientach – tak w ogóle? Kiedy u nich byłeś? Jak wyglądają ich plany na kolejny rok? Ile z ich zleceń faktycznie dostajesz do ręki?

Zastanów się dobrze – co tak właściwie u Ciebie wpływa na to, jak świadomie podejmujesz (albo jako zespół podejmujecie) decyzje o nałożeniu marży na zlecenia transportu. Czy może od razu pierwsze co Ci podsunie umysł to – konkurencja. O ile jest to pierwsze co przyjdzie na myśl to nic strasznego. Gorzej, jeżeli jest to jedyne co przyjdzie Ci na myśl.

A jak Ty podejmujesz decyzje na co dzień? Bliżej Ci do Bartka czy do Kasi?

Prześlij ten artykuł do osób, które tak jak Ty nakładają na co dzień marże, negocjują i zmagają się z klientami w tak wymagającej branży jaką jest transport i spedycja.
Niech i oni wezmą coś z niego dla siebie.

Jak rozwijać współpracę z klientami?

Chcesz szybko pozyskać rentownego klienta co nie? Taki wiesz, super klient, że weźmiesz słuchawkę, pogadasz 10 minut na telefonie, wyślesz ofertę i dostaniesz zlecenie z 2 kołami marży na nim.

Zdecydowanie takich klientów chcesz co nie? Tak na już. Tak na teraz.

A co się dzieje w rzeczywistości? Bierzesz telefon, dzwonisz do potencjalnego klienta, a sekretarka z dużą uprzejmością mówi do Ciebie fuck off, a jak trochę się nagimnastykujesz to dostajesz adres info@ gdzie nie daj Bóg jeszcze będziesz wysyłać jakiegoś spamowego maila …

Takie fajne marzenie było przed chwilą, już szampan z prowizji był otwierany, a rzeczywistość pokazuje Ci środkowy palec.

Pracując z zespołami handlowymi – i tymi zmotywowanymi i tymi, które wyraz motywacja widzieli gdzieś kiedyś, ale dzisiaj myślą już o emeryturze będąc w wieku 30 lat, widzę dużo niecierpliwości handlowej i emocjonalnego zaangażowania w wiarę na zdobycie jednorożców.

W jaki sposób wypracować lepszą marżę na zleceniach? Jak budować solidne i rentowne portfele klientów? Co zrobić aby zwiększyć wyniki ze sprzedaży w firmie?

Duży biznes, który dzisiaj jest biznesem sporych rozmiarów nie powstał z dnia na dzień. Nie powstał z 10 cold calli w ciągu tygodnia. Nie notował setek tysięcy obrotu od pierwszych tygodni pracy. Tak samo dobre i rentowne portfele klientów.

Zbyt szybko. Zbyt mało działań. Za mocno. Tu i teraz.

Zawsze jak rozmawiam z firmami, przedsiębiorcami czy dyrektorami handlowymi odświeżam na nowo podstawowe zasady pracy w handlu – czyli sprzedaż to ciężka, mrówcza praca, która owoce przynosi tylko gdy działamy, działamy dobrze i robimy to konsekwentnie przez tygodnie, miesiące, lata.

Zadzwoniłeś do klienta, wyłapałeś zlecenie z rynku, zarobiłeś na nim 150 PLN? Brawo! Gratuluję!

Takie komentarze słyszą uczestnicy szkoleń ode mnie i dziwią się, że gratuluję im takiego sukcesu. Tak gratuluję i to bardzo! Bo znaczy to, że umiesz dokonać konwersji (zmienić status klienta z potencjalnego na aktywnego) i do tego wszystkiego otwierają się przed Tobą drzwi do dalszej długofalowej pracy nad klientem i jego rozwojem.

Praca w sprzedaży B2B to praca, która w pierwszej kolejności wymaga stworzenia bazy potencjalnych klientów, pracy nad nią, a następnie dalszej pracy nad rozwojem klienta w firmie – tak w dużym skrócie.

Na poniższym zdjęciu przedstawiam Tobie fragment z kursu online ze sprzedaży usług transportu i spedycji.

Pierwsze zlecenie jakie dostaniesz do obsługi to jest zlecenie, na którym Ci zależy (ale później czeka Ciebie dalsza praca i te liczby, które chcesz jeszcze bardziej).

Trialowy shipment, transport na próbę, jedna paleta po kraju, prosta usługa. To jest sukces! Na powyższym wykresie możesz zobaczyć, gdzie zarabiasz faktyczne pieniądze i gdzie faktycznie leży liczenie marży ze zleceń w perspektywie całego roku, a nie tylko tygodnia, w którym coś się udało z rynku złapać.

Na tym właśnie polega praca z klientem w perspektywie długofalowej i sukces w niej leżący. Na tym polega praca w sprzedaży. Abyś nie demotywował się tym, że to nic specjalnego. Wręcz odwrotnie, przeciągnąłeś właśnie biznes do firmy i szukasz kolejnego. Na tym natomiast będziesz dalej pracował i rozwijał współpracę w perspektywie długofalowej z danym klientem.

150 złotych nie robi wrażenia co nie? A 11 000 PLN? Sukces, solidne i dobrze prosperujące portfele klientów, wyższa marża – to wszystko wypracowuje się w perspektywie czasu, z opanowaniem i cierpliwością poprzez konsekwentne, inteligentne i rutynowe działania.

Poczytaj więcej na temat pracy na relacjach: http://dawidwardin.pl/tsl/cele-i-obszary-budowania-relacji-w-spedycji/

Poczytaj więcej na temat spotkań handlowych, które pomagają rozwijać biznes: http://dawidwardin.pl/sales/wizyty-handlowe/

Jak relacje, oferta i jakość usług wpływają na Twoją pozycję u klienta?

Relacje biznesowe, interpersonalne czy twarda oferta? Te wszystkie 3 obszary mają znaczenie. Ogromne.

Dlaczego ludzie tak boją się wypowiedzieć, że cena a w szczególności całość twardych spisanych warunków oferty jest niesamowicie ważna przed rozpoczęciem współpracy i w jej trakcie? Gdzie klienci zostawiają setki tysięcy czy miliony złotych rocznie u dostawcy usług transportu czy spedycji? Przecież element oferty i jej negocjacji w obszarze ceny jest fundamentalną częścią procesu sprzedaży w branży TSL – w szczególności na wejściu.

Ponad to, mamy do czynienia ze środowiskiem ekstremalnie konkurencyjnym, gdzie na jednego klienta przypada 3 dostawców, 2 potencjalnych i jeszcze dwóch na liście rezerwowej.

Uważam, że nie powinniśmy się bać dyskusji o ofercie i jej warunkach tylko właśnie na tej podstawie uczyć się prowadzić dialog handlowy mając pełną świadomość jej wpływu na współpracę.

Jak połączymy to z budowaniem relacji biznesowych i interpersonalnych (które u naszych potencjalnych klientów już od lat są zbudowane i silne z naszą konkurencją) dopiero wtedy mamy obraz, na którym możemy podejmować właściwe działania czy to odnośnie kwalifikacji klienta czy zamykania sprzedaży (kiedy i na jakich warunkach).

Czy może się mylę? 🙂

Najważniejsze umiejętności sprzedaży w transporcie i spedycji

Branża transportu, spedycji i logistyki należy do wyjątkowo konkurencyjnych środowisk, jeżeli chodzi o sprzedaż. Bierzesz telefon, dzwonisz, klient mówi Tobie, że jesteś 10-ty w kolejce i jeżeli chcesz to możesz się ustawić. Przesyłasz ofertę z marżą 25 dolarów, dostajesz feedback, że jesteś o 200 dolarów za drogi. Czasem od klienta, którego obsługujesz 4 lata dostajesz telefon, że jeżeli nie obniżysz stawek w ofercie o 15% to on zmienia dostawcę, gdyż mu wychodzi, że jesteś najdroższy a i tak dajesz ceny prawie, że po wykładzie. Czy wytrwałość, cierpliwość i nadstawianie drugiego policzka to właśnie te umiejętności? Być może …

Jak w takich warunkach radzić sobie na tak konkurencyjnym rynku? Które z umiejętności są najbardziej kluczowe w celu utrzymania i rozwoju biznesu oraz sprzedaży? Na co należy położyć nacisk zarówno w rekrutacji sprzedawców jak i ich rozwoju? 

Zarówno jako trener kompetencji handlowych jak i były praktyk z tego środowiska opracowałem poniżej 6 najważniejszych kompetencji, które moim zdaniem mają najważniejsze i największe przełożenie na efektywność handlową sprzedawców na konkurencyjnym rynku jakim jest branża transportu, spedycji i logistyki.

Negocjacje – jest to najważniejsza umiejętność w pracy nie tylko handlowców, ale wszystkich w tym również kadry operacyjnej. Ze względu na to, że w wielu przypadkach stoimy pomiędzy dostawcą a klientem to musimy każdorazowo „rozmawiać” o wolnej ciężarówce na danej trasie, o miejscu na statku przy wyjściu z Ningbo, czy z agentem celnym, aby w swoich priorytetach ustawił naszą odprawę.

Nie mówiąc o negocjacji stawek z armatorami, magazynami czy przewoźnikami na realizację usługi, gdyż stawki od ręki są daleko w tyle od tego co ma klient na biurku. Wielokrotnie, nie tylko schodzimy z naszych oczekiwań, ale i dajemy coś od siebie, aby po prostu zrealizować transport w danym momencie. Znajome? Właśnie dlatego kompetencja negocjacji – budowania wartości, ustalania warunków, kompromisów, win-win czy chociaż prostego „spotkajmy się po środku” jest tak kluczowa w pozyskiwaniu i utrzymywaniu biznesu i sprzedaży.

Z jednej strony kupując a z drugiej strony sprzedając ofertę z określonymi stawkami, warunkami płatności czy dni wolnych na rozładunek tym w sprzedaży jest to właśnie ta meta, która nazywa się negocjacjami. Czy z oferty zejdziemy 10, 100 czy 0 dolarów. W tym obszarze wielokrotnie wykłada się niejeden sprzedawca i niejeden biznes. A teraz wskazówka za milion dolarów – od tej umiejętności zależy też poziom zysku na zleceniu.

Umiejętność budowania długofalowych relacji – sprzedaż w TSL to jest sprzedaż na relacjach. Czyli w pierwszej kolejności pozyskujesz biznes następnie robisz na nim kolejną sprzedaż w postaci nowych zleceń transportu towarów. Od tego co obiecasz w pierwszych kontaktach z klientem i tego co zrealizujesz i jak przedstawisz klientowi w trakcie jego obsługi zależeć będzie to, czy otrzymasz kolejne zlecenie czy nie.

Relacje to nic innego jak historia współpracy widziana oczami klienta. „Czy oferują mi dobre stawki?”, „Czy są kompetentni?”, „Czy handlowiec mnie nie naciął?”, „Czy kontenery i ciężarówki wypływają i dojeżdżają na czas?”, „Czy mają informacje jakich potrzebuję?”, „Czy dzwonią i się mną interesują czy tylko faktura i gdzie są pieniądze?”, „Czy dobrze zaspokajają wszystkie moje potrzeby na logistykę i transport?”, „Czy mają fachową wiedzę?”. Na te i wiele innych pytań klienci odpowiadają sobie w trakcie pierwszych spotkań i realizacji.

Te osoby, które czują i rozumieją, jak ważny jest klient i wszystko dookoła co się wiąże z jego światem wygrywają w grze o relacje. Teraz tylko, trzeba się wykazywać w długiej perspektywie. Ta umiejętność również powoduje, że klienci niejednokrotnie „idą za handlowcem” czy za spedytorem. Gdyż Ci wykazywali się i interesowali się po prostu biznesem klienta i nim samym, jak również w boju z ich zleceniami i problemami. A Ty z kim byś chciał/a pracować, jakbyś był/a swoim klientem?

Wiedza merytoryczna – wyjątkowo trudna umiejętność budowana latami. W sprzedaży ma przełożenie wtedy i tylko wtedy, gdy jest sprzedawana. To znaczy, że trzeba się nią po prostu „chwalić”. Czyli w odpowiedni sposób czy to na spotkaniach czy w korespondencji czy nawet w rozmowach telefonicznych należy używać jak największej ilości opisów doświadczeń, przykładów, specyficznych cech związanych z usługą, aby zbudować swoją wiarygodność oraz zaufanie klienta.

Pamiętaj, że w większości przypadków na rynku TSL mamy do czynienia z klientami specjalistami a nie amatorami. Budując komunikat do specjalisty nie będziesz mu mówić przecież, na czym polega transport czy co to jest booking, tylko będziesz opisywać w jaki sposób art. 33 a ustawy VAT przekłada się na korzyści w jego biznesie przy odprawach importowych w Gdańsku.

Klienci pokroju specjalistów charakteryzują się dobrą znajomością rynku, już bogatą wiedzą, wysłuchują wielu handlowców – oni kupują już dzisiaj profesjonalistów z wiedzą. Bez niej, ciężko będzie Ci się wykazać i wyróżnić transportując towary w kontenerach o tym samym kolorze w tej samej stawce. Dlatego też jak masz wybór, jechać czy nie jechać do klienta – to wsiadaj w auto i zasuwaj. O wiele efektywniej jest się wykazywać wiedza na spotkaniach face to face.

Prezentacja – jak już potrafisz rozmawiać, to teraz powinieneś/aś w ciekawy sposób umieć opowiedzieć o sobie, firmie i ofercie z jaką przyjeżdżasz do klienta. Najlepiej jeszcze, żeby dzięki temu klient widział dużą różnicę i poczuł, że faktycznie jesteś fachowcem a Twoja firma specjalizuje się w określonych typach transportu i usług, które spełniają dokładnie jego potrzeby. Tutaj też dokonujesz różnicowania swojej osoby i swojej firmy. Przecież nie przyjechałeś/aś obniżać ceny od tego co ma klient obecnie i tym próbować go przekonywać? Dobrze, być może strategia obniżania ceny to Twój kluczowy sposób pozyskiwania klientów, ale do jakiego momentu i jak długo?

Prospecting i cold calling – w zależności, które usługi sprzedajesz tyle zimnych telefonów będziesz musiał wykonywać. Inaczej sprzedaje się project cargo, inaczej logistykę i rozwiązania 3PL, jeszcze inaczej transport agentom ze świata a jeszcze inaczej drogówkę po kraju. Natomiast nie będę Ciebie oszukiwać, żaden dobry deal nie zaczął się bez bezpośredniego kontaktu. Czy będziesz otwierać 20 kontaktów dziennie czy tygodniowo – aktywna sprzedaż przez telefon jest fundamentalna w celu wynajdywania nowych klientów.

W najtrudniejszych przypadkach firma nie oferuje Tobie niczego poza leadami z googla, natomiast w fantastycznych światach otrzymasz już gorące leady, które zostawili poprzedni handlowcy w połowie obrobione i czekające na ofertę – w każdym z tych przypadków „Halo, dzień dobry! Tutaj Dawid, ja dzwonię z firmy, chciałem porozmawiać o transporcie…” będzie niezbędne i bez tego dalej nie ruszysz.

(5+1) Kompleksowa analiza potrzeb
– fundamentalna umiejętność sprzedaży XXI wieku – czyli szczegółowa analiza potrzeb klienta. Jakie ma transporty? W jakich relacjach? Gdzie składuje towary? Z jaką częstotliwością? Czy słyszał o uproszczonych odprawach? Sprowadza statkami, a wie Pan, że koleją można szybciej? Albo intermodalem taniej? A co z innymi kierunkami? A co z dalszą odsprzedażą, przecież to też trzeba dowieźć? Te i dziesiątki innych pytań bez których ani nie przygotujesz oferty ani kompleksowo nie obsłużysz klienta powodują, że nie tylko wykazujesz się wiedza i kompetencjami, ale dają wrażenia krojonych na miarę rozwiązań. A o te chyba w tym biznesie chodzi, bo przecież każdy transport jest inny. Wiecie jak mało osób w tym biznesie, nie interesuje się w ogóle tym … co wiezie i jaki asortyment klient sprowadza? A już w ogóle co ma w planach na najbliższe miesiące …

Jesteś handlowcem i chcesz się rozwijać? Czy może managerem firmy, który chciałby rozwijać portfel klientów? Bez względu na to, jaką pozycję obejmujesz w tym biznesie i z której perspektywy patrzysz rozwijając powyższe kompetencje i umiejętności w dzisiejszej dobie – będziesz stawać się jeszcze bardziej potężnym. Rynek dzisiaj ceni fachowców, którzy znają się na robocie, wspierają wiedzą i możliwościami oraz potrafią się dogadać, jak nie idzie wszystko po myśli.