Satysfakcja, rozwój czy rutyna – co Ciebie trzyma w TSL?

Udało Ci się zauważyć, że pewne rzeczy robisz godzinami, z przyjemnością i nie potrzebujesz niczego poza wolnym czasem żeby się za nie zabrać? Kontaktujesz się z klientami, rozwiązujesz dla nich problemy, pomagasz załatwiać dokumenty, negocjujesz z przewoźnikiem czy armatorem, żeby klientowi pomóc.  Inne rzeczy choćby Ci dawali złote góry to za cholerę ich nie zrobisz – po prostu – nie będziesz szukał klientów na zlecenia, aut na giełdzie czy biegał po magazynach czy terminalach.

Och… Ile to ja się napracuje nad niejednymi żeby ich popchnąć do przodu. Z niektórymi mi się to nawet nigdy nie uda. Przykładem tego jest wprowadzenie Cold calli (dzwonienia na zimno do klientów z ulicy) w firmie – czyli do tej pory nie działaliśmy a teraz mamy się zabrać w karby i zacząć działać. Dlaczego zatem nie zawsze zmiana naszych działań będzie możliwa? A dlaczego czasem tak łatwo jest zmienić środowisko czy zakres działań? Tutaj macie odpowiedź.

Jeżeli mamy zabrać się za rzeczy rutynowe, nawet nudne, których nie lubimy, w środowisku za jakim nie przepadamy, to jedyną rzeczą jaka może nas popchnąć do przodu są motywatory zewnętrzne – ktoś nas musi popychać, musimy dostać za to kasę, pracować za rachunki. Czyli zewnętrznie ktoś lub coś musi na nas wpływać abyśmy zabrali się do działania.

Wystawiłaś fakturę? Sprawdziłaś transporty? Dzwoniłeś do kierowcy? To dzwoń! Za 20.000 zysku dostaniesz 5%! Jak nie zrobisz 10, to nie jesteś tu potrzebny! Znowu nie zaznaczyłeś na zleceniu dla klienta piętrowalności. Miałeś dzwonić do klienta po pieniądze

Jeżeli mamy zabrać się za rzeczy, które uwielbiamy, pasjonujemy się nimi, dociekamy, chcemy się w nich rozwijać, wtedy potrzebujemy dobrego środowiska do ich realizacji i czasu. Nawet nie myślimy za bardzo wtedy o zewnętrznych nagrodach. Lepiej – to my w nie ładujemy kasę i dziesiątki godzin.

Ale jara mnie ta kolejka z Chin. Uwielbiam pracować i organizować transport morski. Doskonale znam cały kodeks celny. Lubie mój zespół i świetnie mi się z nim działa. Wprowadziliśmy nowy system do transportu w firmie. Mamy piłkarzyki i pizza day. Ta spedytorka jest taka fajna – lubię w ogóle z nimi działać

Znajome? Znacie takich pasjonatów? Ja znam ich dziesiątki. Sam do takich należę. Jedni czytają książki, inni pieką ciasta, jeszcze inni rozwiązują złożone problemy biznesowe albo wprowadzają coś nowego na rynek czy w firmie. Nie myślimy wtedy o gratyfikacji z zewnątrz, działamy aby stworzyć coś ciekawego i interesującego w środowisku jakie nam sprzyja. Jak jesteś managerem czy przedsiębiorcą to wiesz doskonale o czym mówię – na szczycie jesteś sam, więc starasz się wprowadzać różne rzeczy, żeby było fajnie w środowisku pracy. Działają na Ciebie silnie motywatory wewnętrzne – ciekawość (coś nowego, interesującego), rozwój (bycie lepszym, poznawanie nowych rzeczy z branży czy z biznesu albo rozwoju osobistego), autonomia (mam wpływ na to jak pracuję, z kim).

Tym jest właśnie nowoczesne podejście do motywacji.

Jeżeli wykonujesz pracę, która Ciebie interesuje i pochłania, lubisz to co robisz, dobre środowisko do działania sprawi, że będziesz się tematowi oddawać. Im lepsze tym lepiej Ci się działa. Jeżeli nie lubisz tego co robisz, jest to rutynowe, wcale niefajne w środowisku, które też jest niezbyt ciekawe – jedyne co Tobą pokieruje do tego żebyś to robił to bodźce z zewnątrz – wynagrodzenie, premia, sztuczne pochwały, krzyczący szef, zmiana jakaś wynikająca z pozbycia się niewygodnego tematu. Jeżeli w ogóle zadziałają.  Czasem mogą też wpłynąć bardzo negatywnie zmieniając coś fajnego w coś, czego nie lubisz.

Wystarczy uczynić środowisko do działania lepszym, bardziej dopasowanym do Ciebie indywidualnie (w tym pod kątem Twojej osobowości i obowiązków), przyjemniejszym na płaszczyźnie Twoich indywidualnych potrzeb – a nagle bardziej nudne i rutynowe rzeczy nie będą mniej nudne ale będą mniej bolesne. Czy to wystawianie faktur, czy kontrola kosztów, czy nawet sprawdzanie czy ciężarówka jest na miejscu. A jeżeli będziesz się bardziej angażować i zaczniesz się rozwijać w tym co robisz, zgłębiać temat to po prostu będziesz mieć większą satysfakcję z pracy.

  • Jeżeli zadania są nudne i rutynowe – potrzebujesz do nich zewnętrznych bodźców, gdyż wewnętrzne nie istnieją
  • Gdy zadania są ciekawe, angażujące i rozwijające oraz Ty masz na nie wpływ – chętniej się za nie zabierasz sam od siebie i dają Ci one satysfakcję
  • Środowisko to otoczenie gdzie wykonujesz zadania – jeżeli masz cele, plany realizacji, możliwość samodzielnego wyboru narzędzi i metod, ktoś Ciebie i Twoją pracę docenia, rozwija Ciebie i szkoli, buduje świetną kulturę firmy – wtedy buduje Ci środowisko do tego, aby nawet najbardziej rutynowe działania były dla Ciebie ciekawe, a jeżeli nawet nie do końca ciekawe to chociaż praca i firma były dla Ciebie satysfakcjonujące
  • I na odwrót – jeżeli nikt Ciebie nie docenia, nie daje Ci celów, planów, nie omawia z Tobą możliwości ich realizacji, tylko oczekuje, ciągle Ciebie straszy albo mówi Ci, że jak zrobisz czegoś 100 to dostaniesz 300 zł premii, do tego wszystkiego Twoja praca jest nudna, monotonna i nie masz przestrzeni na rozwój – wtedy w tym środowisku i przy takich obowiązkach trzymają Ciebie tylko pieniądze
  • Czy wynagrodzenie ma wpływ? Oczywiście! Musisz mieć poczucie, że zarabiasz sprawiedliwie – że na tle rynku, na tle Twoich możliwości, na tle wartości jaką wnosisz w firmie potrzebujesz określonego poziomu zarobków. Oczywiście, również zapewniając Tobie pokrycie potrzeb, które posiadasz (utrzymanie siebie, rodziny, rachunki). Natomiast co się dzieje, gdy i tu i tu zarobisz tyle samo za ten sam zakres obowiązków? Co wtedy będzie ważne?

Praca to nie tylko obowiązki. A obowiązki to nie zawsze rzeczy, które lubimy – raz trzeba negocjować, raz jest reklamacja od klienta, innym razem wystawiasz faktury, sprawdzasz kierowców czy ściągasz płatności. Są rzeczy, które musimy robić, abyśmy robili rzeczy, które chcemy. Praca to zarówno to, co robimy i jak ale również gdzie, z kim, w jakim otoczeniu, dla kogo. Tak patrz na swoją pracę – nie tylko to, że wystawiasz faktury czy pilnujesz towarów klienta, ale również z kim pijesz kawę, kto jest Twoim managerem, jak rozwija Ciebie, Twój dział, jaką markę ma Twoja firma i czy chodzicie na piwo razem.

To jest cały kontekst a nie tylko jeden wąski kadr.

Gdy rozwijamy siebie i rozwijamy otoczenie, w którym działamy – wtedy osiągamy satysfakcje i radość z tego co robimy. Chyba o to chodzi?

Chcesz rozwinąć temat motywacji? Przejdź szkolenie online dotyczące motywacji – poznasz więcej szczegółów, które są potrzebne do tego, aby realizować wyniki > tutaj <

Giełda vs relacje – skąd brać TRANSPORT?

600 e? 230 e? Poszło. Dla klientów liczy się tylko cena! Nie potrzebują nic innego! Są klienci, co tylko cena jest dla nich ważna! Nikt nie zapłaci Ci więcej! Nie ma szans!”

To prawda. Gdy klient nie widzi różnicy pomiędzy Tobą a kimś innym – to faktycznie – cena ma jedyne znaczenie. I prawidłowo – powinno tak być.

Powiem więcej, klient pracując na giełdzie optymalizuje nie tylko czas dostawy, ale i koszty – więc dlaczego ma płacić Tobie więcej kasy? Za co? Za ten sam transport? A czy Ty wchodząc na allegro kupujesz ten sam produkt drożej? Nie – filtrujesz od najtańszego i klikasz kup teraz. Chcesz mieć problem z głowy i paczkę odebrać w paczkomacie.

„A może przekleimy sobie parę zleceń z Timo na Transa? A weźmy sobie jedno zlecenie z Timo, przeczekajmy jeden dzień, żeby znikło z giełdy i potem wrzućmy na drugą do wzięcia? O to jest pomysł! Kurcze, dobrze byłoby jeszcze znaleźć frajera przewoźnika, któremu wepchnę to zlecenie, byleby pojechał! Tak! Najlepiej! Dawaj mi tu tego jelenia. Uf! Udało się! Zarobiłem 50 e! Czy dostanę tą kasę i kiedy nie wiem, najwyżej wstrzymam tą płatność też przewoźnikowi a co! Może poczekać sobie z paliwem i opłaceniem kierowcy, leasingu i jeszcze kilku innych faktur!”

I mamy model biznesowy przeklejaczy rozszyfrowany. Prawdziwi fachowcy od mokrej roboty.

Problem tylko w tym, że ten model biznesowy przestaje być dzisiaj rentowny.

Gdy na giełdzie słabo

Uzależnianie firmy od jednego źródła pozyskiwania zleceń z dnia na dzień może się wydawać świetnym pomysłem (choć nie wiem z której strony) uzależnienia wyników finansowych i ilości realizowanych zleceń od pogody. Czyli w pełni od farta co się da ugrać w danym czasie. Albo się uda i wyciągniemy 10.000 albo się nie uda i wyjdzie 3.000.

Myślałeś kiedyś o tym, co się stanie jak na wszystkich możliwych giełdach nie będzie zleceń? Z resztą, zawsze przecież są. Przecież jak muszę wrócić na powrocie, chociaż z kilometra mi wychodzi, że powinno było koło 1.1 to za 0.6 też pojadę .. Albo i za mniej. Bo przecież muszę. Na pusto nie wrócę. Albo i wrócę. Kurde – nie wiem – dylemat mam. Wziąć tą robotę czy nie? Kurde podlot trzeba zrobić. A tam jakiś leasing czy najem, to i tak idzie z konta, na którym jest dużo kasy …

… Kasy, tylko, że nie Twojej.

Rentowność biznesu

Rentowność to taki głupi zwrot, który przeszkadza wszystkim w branży TSL. Skomplikowany, generalnie obrót się liczy, kasa na rachunku się liczy, żeby było jej sporo. A ile z całej tej kasy nam zostaje to już jest problem w liczeniu, bo tu jakieś opłaty co miesiąc, tu raz na rok, tu raz na kwartał, tutaj coś co tydzień schodzi, tu zaliczki dla kierowcy. Ach, par licho – jedziemy. 0.6 czy 0.9 czy to różnica? No tak, coś tam 69 ale to z kobietą a nie tu przy ciężarówkach.

Pamiętam taki case gdy na jeden z moich warsztatów przyszło dwóch wspólników firmy przewozowej, mieli 5 aut i mówią do mnie, że mają auta, auta dali spedytorce do prowadzenia, auta cały czas jeżdżą ale oni tracą kasę. Co miesiąc i nie wiedzą, dlaczego. Jak się zapytałem jak się z tą spedytorką dogadali, to powiedzieli mi, że na rozsądnych warunkach, że 10% od frachtu dostaje na rękę. Na początku trochę nie zaskoczyłem, po chwili myśl wróciła – jak 10% od frachtu? Czyli od przychodu a nie od zysku z ciężarówki? No tak, chyba to dobre rozliczenie czy nie? No, dla spedytorki na pewno, gorzej z autami.

Gdy chcemy zmienić model działania

To co zrobić i czy w ogóle można coś zrobić, aby zmienić model pozyskiwania zleceń z giełdy? Czy można się od niej odciąć? A jeżeli to jakie kroki wykonać?

Będzie ciężko – ale nie niemożliwe.

Zmiana modelu działania z wystawiania zleceń na giełdzie i jeżdżenia po stawkach przyciętych 5 krotnie na model bezpośredniej pracy z klientami wymagać będzie całkowicie zmiany działania osób odpowiedzialnych za pozyskiwanie zleceń i pracy z klientami. Pracy z klientami tzn. pracy bezpośredniej z rynkiem klientów – a nie rynkiem pośredników i wystawianiem ładunków czy aut na giełdę.

W tym przypadku trzeba chwycić za telefon, pogadać i pojechać na spotkanie. Kontakt bezpośredni to nie lada wyzwanie nie tylko dla milenialsów (którzy są NORMALNYMI i świetnymi ludźmi tylko mają zły PR) ale również dla właścicieli firm, managerów, spedytorów i żeby było ciekawiej – też dla handlowców.

Oczerniacie wszyscy milenialsów a Wam samym ciężko jest chwycić za słuchawkę i pojechać na spotkanie do klienta – nie mam racji? Na marginesie – taki dajecie przykład.

Co możesz zrobić?

Najprościej samemu chwycić za słuchawkę i starać się rozmawiać bezpośrednio czy to z importerem, eksporterem, producentem czy nawet spedytorem – to co trafia na giełdę trafia jak nie jest załatwione poza nią

Zatrudnić handlowca branżowego – osobę, która specjalizuje się w otwieraniu drzwi u klientów, potrafi z nimi rozmawiać i przekonywać do siebie

Pójść na szkolenie ze sprzedaży usług TSL – wyszkolić siebie czy wysłać swoich ludzi, aby ułożyć sobie jakiś rozsądny plan działania i przygotować się do bezpośrednich rozmów z klientami – w końcu od tego są szkolenia i warsztaty

Łapówki (procenty do kieszeni czy systemy lojalnościowe), spedytor z klientami, kradzież bazy – zostaw to – możesz spokojnie wypracować sobie silne relacje z rynkiem jeżeli tylko zaczniesz działać i postawisz więcej na kontakt bezpośredni z ludźmi.

To co 600 e czy 230 e? A może jednak chwycisz za telefon i postarasz się pogadać jak człowiek z człowiekiem? Wybór pozostawiam Tobie.

 

Co wpływa na lojalność klientów w spedycji i transporcie?

TSL należy do miejsc, gdzie z jednej strony mamy do czynienia z bardzo dużą konkurencją i rywalizacją cenową, a po drugiej stronie zaś leży również duża lojalność i przywiązanie klientów do obecnego dostawcy frachtu, transportu czy usług logistycznych. Czy proporcja to 50%/50% czy 25%/75% ciężko mi ocenić. Natomiast jak spojrzysz na portfel swoich klientów – to sam dokonasz oceny, których jest więcej – czy tych co za sto złotych znikają z teczek spedycyjnych czy tych którzy podwyżki 50 złotych na odprawie nawet nie ruszą, bo dobry macie wspólny kontakt. 

Aby wygrać w grze cenowej, wystarczy dać cenę. Oczywiście, nie tak wystarczy, ponieważ za ceną stoi cała logistyka firmy, opłacenie przewoźników, handlowców, leasingów, biura, utrzymanie struktury, OCS/OCP etc. A z marży 500 złotych ciężko trochę schodzić do 300, następnie 100 a kończąc na minus 100 złotych. Poniżej przedstawiam 7 najważniejszych czynników jakie po latach pracy w tym sektorze mogę uznać za najbardziej kluczowe i przekładające się na lojalność klientów. Są w nich również oczekiwania klientów wobec dobrego dostawcy w ich międzynarodowych interesach. W końcu powierzają nam przecież ładunki za setki tysięcy złotych czyż nie?

Bezpośrednie wizyty – ważne

Jak klient ma być lojalny wobec Ciebie jak nawet Ciebie nie widział? Spotykałem się z sytuacjami, gdzie w firmie 200 czy 300 złotych na delegacje do Warszawy na spotkania z klientem było szkoda. Potem nie było niczego szkoda, bo klientów też nie było. W branży usługowej, a już w szczególności w TSL koniecznym jest dobre poznanie klienta – najlepiej osobiście. Na spotkaniach dowiesz się praktycznie wszystkiego czego klient potrzebuje, jak widzi współpracę, jak działa jego magazyn oraz to w jaki sposób prowadzi sprzedaż i gdzie ewentualnie możesz coś jeszcze dowieźć. Spotkania są też fantastycznym miejscem, gdzie możesz przedstawić siebie – kim jesteś, jak duże masz doświadczenie w biznesie, jakie projekty i zlecenia trudne realizowałeś. Chyba jesteś dumny ze swojego doświadczenia? To wsiadaj w brykę i zasuwaj do klienta. Natomiast jeżeli jest Ci szkoda 300 złotych na delegację to nie ma sensu, żebyś jechał. Naprawdę. Zostaw to konkurencji – oni pojadą.

Regularność raportowania – ważne

„Gdzie jest towar? Kiedy będzie? Nie dojechał? Proszę Pana – ja nie widzę ciężarówki a dwie godziny temu powinna być? To jak u was wygląda ta organizacja transportu!” Cóż mogę rzec, jeżeli chodzi o organizację transportu, dobra organizacja transportu w TSL jest dość ważna. Uznajmy, że jednak dobrze by było, żeby klient dostał ten towar w miarę na czas. Jednej rzeczy natomiast klient nigdy nam nie wybaczy. Klient nie wybaczy nam tego, że nie panujemy nad transportem, czyli naszą kluczową działalnością, jeżeli jesteśmy spedytorem czy firmą przewozową. Tak samo, jeżeli nie panujemy nad odprawami celnymi w agencji celnej czy rozładunkami na magazynie – nikt nic nie wie, kiedy co będzie zrealizowane.  Klienci potrzebują raporty na zasadzie track&trace, które pozwalają przygotować się do przyjęcia dostawy czy jej wydania. A jak nie układa się zgodnie z planem, to potrzebują też wcześniejszej informacji o tym, że coś nie dojedzie – czy to sms czy telefon z rana, żeby zwolnić magazyn klienta i przydzielić ewentualnie inną pracę. Podobnie podawanie aktualnej pozycji towarów na morzu i informacje o ETA, aby klienci mogli skompletować dokumenty do odpraw czy rozliczyć transakcję z partnerem i zwolnić konosamenty.

Szybkie załatwianie trudnych spraw – ważne

Towar na ciężarówce przyjechał uszkodzony. Co gorsza – nie dojechał w całości a plomby się zgadzają. Towar nie wypłynął z Szanghaju. Na magazynie uszkodzili slaby z granitem. WIOR zatrzymał 3 kontenery, bo nie ma pieczątek na paletach. A weterynarz nie chce puścić krewetek z Wietnamu i leci demurrage.  Im gorszy kwas, tym bardziej Twoje zaangażowanie w niego będzie docenione. Klient musi mieć poczucie nie tylko Twojej odpowiedzialności jako firmy, która wzięła jego ładunek, ale również Twojego osobistego zaangażowania w sytuację bez względu na rezultat. Nie bój się bezpośredniego załatwiania spraw. Osobiście jak miałem duże reklamacje to wsiadałem w samochód jechać je wyjaśniać i gasić spalone lasy relacji handlowych, ponieważ działy operacyjne tak potrafią czasami nawalić, że wyobraźnia tego nawet nie obejmie. Może powiesz, że nie? No dobra, przyznam się – działy handlowe też są kreatywne. Działaj szybko, bezpośrednio i zaangażuj się – klienci to naprawdę doceniają. W końcu z kim byś chciał iść na wojnę jak do Ciebie strzelają? Z kimś kto będzie strzelał z Tobą czy z tym, po którym tylko kurz został i zawinął się jak wroga zobaczył?

Pomoc w pomysłach klientów – istotne

Klient kreatywny. Nowe ładunki. Nowe relacje. Nowy klient klienta. Może jego nowy pomysł na biznes? Od czego w końcu ma Ciebie? Takie niby masz doświadczenie i wiedzę? To pomóż klientowi rozwinąć od strony logistycznej jego idee. Zobaczysz, że otrzymasz od niego kolejne ładunki. A jak idea naprawdę się rozwinie (rzadko ma to miejsce, wiem, ale pomagać trzeba), to myślisz, że kto to będzie woził? Zainwestuj czas, wykonaj parę telefonów, napisz do kilku agentów. Będziesz bogatszy w wiedzę a Twój klient będzie Tobie wdzięczny za twoją pomoc.

Sprawna obsługa operacyjna – bardzo ważne

Pytanie czy wiesz co robisz. Większość kadry wie doskonale. Pamiętam dobrze jak dziś, gdzie na kurs do mnie przyszła dziewczyna, która powiedziała nam – słuchajcie tak mnie beznadziejnie uczono (w sumie w ogóle nie uczono), że sama nie wiem co robię i chce się nauczyć dobrze robić spedycję. Klient oczekuje jak najmniejszego zaangażowania swojego czasu i uwagi w zlecenie transportu – w końcu od tego ma nas. Jeżeli będzie miał często spóźnienia, niezebrane wcześniej dokumenty, brak informacji o dostawie czy nawet jej braku, brak wyjścia towarów o czasie – będziecie mieli problem z jego utrzymaniem. Na to wpływa nie tylko sama obsługa transportu i zarządzanie nim, ale również relacje biznesowe firmy – czy dostaniemy ciężarówkę, czy magazyn przyjmie na rozładunek nasz towar, czy armator znajdzie miejsce na kilka kontenerów w peak sezonie.   Ty natomiast masz wpływ na swoje działania i od nich zależy jak sprawnie będziesz operował informacjami. W końcu przecież Ty operujesz głównie informacją.

Dopasowanie osobowościowe – bardzo ważne

Jedna ze szkół sprzedaży mówi, że jak nas polubią to od nas kupią. W tym biznesie jest ta akurat filozofia niesamowicie ważna. Nie o to chodzi, żeby wszyscy nas lubili, natomiast jeżeli będą problemy na linii osobowości oraz niezbędnego dopasowania formy komunikacji do klienta, to gwarantuję, że będą zgrzyty. A tych nie chcemy, jeżeli mówimy o lojalności klienta. Jeżeli klient lubi pogadać – to musimy pogadać. Jeżeli klient jest konkretny i nie lubi gadać, tylko urywki wiadomości SMS wysyła, to wysyłamy mu urywki wiadomości. Jeżeli klient pisze elaboraty, to jak mu napiszemy elaborat to się nie obrazi. Natomiast jeżeli klient lubi pogadać, a nie czytać, a my będziemy mu wysyłać szczątkowe sms’y i w trakcie reklamacji pisać elaboraty zamiast się z nim spotkać – może być ciekawie. Generalnie idź drogą jak nas lubią to od nas kupią – to tak w dużym skrócie.

Rynkowy poziom cen – ważne

Klienta można oszukać dwa razy – pierwszy i ostatni. Jeżeli transport na rynku kosztuje 5000 usd a my chcemy mu go wcisnąć za 7000 usd, to nawet pomimo tego, że dobrze raportujemy, lubią nas, pomagamy w reklamacjach, widujemy się z nim i robimy wszystko co wyżej wymienione – niestety zwiększamy ryzyko jego utraty. Jeżeli natomiast transport na rynku kosztuje 5000 usd, a my mamy 5300 usd i powyższe czynniki zachowane, to gwarantuję Tobie bardzo duże szanse na zlecenie. Cena dla klienta jest ważna, ale nie na tyle, że będzie w stanie zostawić dobrze funkcjonującą relację biznesową z dobrym dostawcą dla dwustu czy 300 dolarów. Pamiętajcie, to jest relacja, która działa w dwie strony. Z jednej strony klient może powiedzieć, nie ten to inny. Ale z drugiej strony, czy jako klient, bylibyście skłonni oddać tak dobrego dostawcę dla innego klienta? On też ma ograniczenia i jeżeli poświęci się innemu klientowi, dla niego już nie będzie miał miejsca. A czy nowy też będzie tak sprawny, pomocny i doświadczony? W końcu tego już znamy.

Wszystkie powyższe czynniki przekładają się na tworzenie relacji i jej utrzymywanie. Dzięki temu, nasi klienci mają wyraźny obraz z kim pracują i na co mogą liczyć w przyszłości. Jeżeli chcesz zwiększyć szanse na kolejne zlecenia i większą stabilność w biznesie, to powyższe 7 czynników należy do must have.

Jak podobał się Tobie ten wpis – prześlij go do swojego zespołu i kolegów. Zawsze warto zwrócić uwagę i odświeżyć sobie w prosty sposób, czego należy pilnować w codziennych działaniach.