Dziki transportu

Dziki transportu

O wynikach i pracy w różnych kulturach firm transportu i spedycji

Co kraj to obyczaj. Co firma to kultura zachowań. Co kultura to inne podejście do klientów, współpracowników, pracowników, szefostwa, kierowców, rynku, systemów informatycznych, zarządzania, rozmów z ludźmi. Dziwnym trafem jednak, jak przyjrzymy się dość mocno kwestii zachowań w firmach i podejścia do różnych aspektów zauważymy, że za całym tym zamieszaniem w firmie stoi jedna osoba. Jedna osoba, która dyktuje to, w jaki sposób podchodzimy do kwestii problematycznych, strategicznych i operacyjnych w firmach. Jedna osoba, która determinuje to czy wchodząc do firmy czujesz działanie i energię czy smród starych zużytych kapci. Z nimi pod stołem dosłownie. Jedna osoba. Właściciel.

Pracując z dziesiątkami firm o różnych kulturach zachowań (odkładając dla celów tej publikacji style zarządzania w firmach) mogę powiedzieć dość jasno – od wizji i tego co pielęgnuje właściciel czy zarząd firmy, co uważa za ważne w kontaktach i codziennych zachowaniach u ludzi zależą wyniki firmy (czytaj ZYSK dla tych, dla których tylko ten wynik jest ważny) oraz jej przyszłość w najbliższych latach. Wartości, które ta osoba reprezentuje i narzuca na innych przekładają się na zachowania ludzi a to z kolei na płynność finansową.

Wartości te natomiast bardzo często nie są ani nigdzie opisane, ani nawet jasno sprecyzowane. Już na pewno nie formalnie wdrożone, czy w oparciu o nie ma miejsce zarządzanie – to byłby już level advance. Wartości te w firmie często wywodzą się po prostu nieświadomie, z kultury, jednakże nie zawsze i nie do końca biznesowej a kultury ludzkiej, danego człowieka przekazywane w życie firmy. * Wiecie jeden kulturę ma taką, a inny taką.

Nieświadomie? To znaczy z poziomu intuicji. Robimy, bo tak trzeba. Bo tak gdzieś widziałem. Bo to wynoszę z moich doświadczeń.

Na właśnie tych wartościach, opiera się funkcjonowanie firm na naszym rodzimym rynku.

Wartości wobec klientów

Gdybym się zapytał Ciebie – jak u Was w firmie podchodzi się do klientów? Czy dba o nich? Czy widujecie się z nimi? Czy stawianie na partnerskie podejście? Czy raczej bezosobowo? Czy są zlecenia tylko? Transport dojechał, pozdrawiam, faktura. Czy interesujecie się potrzebami transportowymi z perspektywy strategii i rozwoju waszych klientów czy tylko to co jest w zakresie zlecenia na dzisiaj, bo powrót na auto potrzebny?

Czy myślenie w ogóle w tych kategoriach jest dla nas ważne? A jak się przekłada na to, że dzięki jednemu podejściu do klientów jakoś nas bardziej lubią, częściej się kontaktują, luźniej negocjują a przy innym podejściu, no cóż. Nie ma ich na liście zleceniodawców?

W książce „Stawka to za mało” opisuję 30 kryteriów jakościowego podejścia do najważniejszych czynników mających wpływ na jakość odbieraną przez klientów, decydentów firm logistycznych, importerów, producentów. Wyobraźcie sobie, że zidentyfikowałem ich aż tyle. Więc jeżeli u was w ogóle nie macie świadomości ich istnienia, nie pielęgnujecie właściwego podejścia do klientów i rynku na miarę 2021 roku a nie roku 1990, cóż rzec. Z resztą, wiecie sami jak sytuacja na rynku wygląda. To co, czy jednak bardziej jakościowe podejście do pracy z klientami jest wymagane dzisiaj? Czy jednak je olewamy i idziemy jak to na siłowni czasami – najpierw na masę i potem dalej na masę. A nie na rzeźbę w międzyczasie.

Wartości wobec kolegów

Zajęcia „na macie” – znacie z lekcji WF w podstawówce? Macie piłkę i grajcie? Wiecie, że na jednym z warsztatów niedawno w firmie, jedna osoba gdy omawiałem proces onboardingu (wdrażania ludzi do pracy i w kulturę firmy) powiedziała, że gdy przychodzi nowy pracownik do firmy, to wszyscy się cieszą, tylko każdy z niecierpliwością i nerwami czeka, komu go przydzielą. Bo nowy pracownik to problem i nikt nie chce „tego kartfola” mieć u siebie. Bo wiecie – będzie miał pytania. Bo mu trzeba czas poświęcić. Bo będzie nieporadny na początku.

Jak myślicie, fajne koleżeństwo? Czy może to jednak kwestia organizacji pracy? Podziału ról? Obowiązków? Czy takiego nowego kolegę ma wdrażać najlepszy z zespołu ucząc nie tylko najlepszej merytoryki o transporcie i właściwych wartości i postaw zgodnych z kulturą czy raczej niech świeżak uczy świeżaka. A transport i giełdę traktują jak playstation i gierkę online. Oo patrz, pobawimy się teraz w układanie ciężarówek?  Potem taka kultura jest nawet przekazywana na komunikatorach giełdowych – pośmiać możecie się pracując na nich. You know what i mean …

Czy rozmawiamy ze sobą o biznesie? Czy rozmawiamy o sobie nawzajem obgadując się? Czy siadamy i rozwiązujemy wspólnie problemy twarzą w twarz czy bunkrujemy po toaletach i na fajkach narzekając na to, jaki ten albo tamten to idiota? Czy wspólnie nakręcamy się do działań czy do przerwy, „dzięki bogu piątek, piątunio” czy „boże znowu poniedziałek – ale mi się nie chce”. Rozmawiamy na zebraniach o problemach w firmie i faktycznie wysłuchujemy siebie nawzajem czy nawzajem mamy siebie wszyscy w dupie? A co na to szef firmy? Znając życie, was też ma w dupie? Czy jednak się angażuje?

Wartości wobec rozwoju

Smiech na sali. Tzn. nie, my na poważnie podchodzimy do rozwoju w firmie. Dajemy zawsze tą informacje skopiowaną od lat w ogłoszeniu o pracę „możliwości rozwoju” nie dodając „z dupy”.

Naprawdę u was w firmie pielęgnuje się rozwój? Poważnie? Wiecie, że kilka dni przed napisaniem tego artykułu dostałem od jednego z moich kluczowych klientów wyniki rozpisanej ankiety przeprowadzonej w zespołach o potrzebach szkoleniowych i zaproszenie na zebranie w tej sprawie ze mną jako kluczowym szkoleniowcem – które tematy w ciągu roku będziemy wspólnie przerabiać? U was, też tak to wygląda? Kiedy wdrażacie nowy system informatyczny? Kiedy wdrażacie nowe działy i projekty w firmie? Kiedy pracujecie nad rozwojem struktury firmy? Awansami? I jak? Polecę dalej, ale teraz grubo – kiedy i z czego ostatnio szkolili się właściciel, managerowie, liderzy? Jakie mamy w ogóle potrzeby rozwoju widząc trendy rynkowe, że np. nie ma aut na giełdzie i obroty nam maleją?

A idź tam, z rozwojem, po kiego tutaj takie bzdury będziesz omawiać – zapierdalaj rób zlecenia, a nie wydziwiasz. Boże, na szkolenie chciał wolne. Co z tego, że sam sobie zapłacił – jak go nie ma, to nie zarabia. Nie dostaniesz wolnego i ch&$. Masz robić zlecenia.

Powyższe to nie moja fantazja – to życiowa wypowiedź jednego z moich fanów jak przyszedł do szefa po dwa dni wolnego na rozwój. Już nawet nie po finanse. A potem o wdrożeniu tej wiedzy w firmie to nie mówię w ogóle.

Fajny rozwój co nie? Też macie go w dupie w firmie? I tylko bullshit opisuje wasza firma w ogłoszeniu o pracę?

Skończcie drodzy państwo pieprzyć o rozwoju tylko faktycznie pokażcie jak go prowadzicie w firmie. Jak go prowadzicie też w waszym życiu. Inaczej – po prostu się z tym zamknijcie i powiedzcie jasno – nie, nie rozwijamy się w ogóle. Dobrze nam jest być i żyć w ciemnogrodzie. Nie każdy chce być intelektualistą, myśleć, tworzyć strategie, działać metodycznie, w oparciu o plany. W jaskini też jest dobrze. Wynaleźliśmy koło póki co i nam wystarczy.

* Posłuchaj odcinka podcastu o wartościach w kulturze firmy

Wartości i podejścia do pracowników

„Dawid, oni są tutaj żeby generować marżę”. 100% przypadków firm zaczyna od tego w rozmowach ze mną. Jedni na początku się trochę z tym kryją, ale po chwili wszystko wychodzi. Jeden mianownik. Nie 30 mianowników tylko 1.

Podobnie jak z pytaniem co jest ważne według was u klientów? No jakość! Jakość! Srakość. W jakość odbioru dostawców usług transportu i spedycji decydenci wymagają ponad 30 kryteriów (tyle na razie odkryłem i wiem, że to nie koniec – opisane szerzej w książce „Stawka to za mało”).

Podobnie w pracy na co dzień – „oni tylko pracują tu dla marży”. Znów sprowadzenie złożoności świata do jednego mianownika. Nie. Ludzie nie pracują tylko dla pieniędzy. Ale co tutaj mówić i się rozwlekać na pytanie – to czego Ci ludzie potrzebują? Tutaj już więcej posłuchacie w podcastach Stawka to za mało na youtube, spotify, google podcasts. Od tego zacznijcie – potem jak będzie trzeba to zrobimy szkolenie.

Kultura dzików spedycji i transportu

No i teraz – czy spokojnie jest u was w firmie? Czy atmosfera napięta? Czy macie czas, poukładane procesy, systemy, zebrania, szkolenia? Mądrego szefa czy lidera? Czy macie napierdalać jak dziki i robić marżę? Jak już tak napierdalacie jak dziki i ryjecie w tym oceanie ładunków, każde to jedno zlecenie, za tą marżę 100 euro, szukacie frajera przewoźnika, dobijacie jeszcze staweczką w dół. Zajebiście, zrobiliście 30 koła marży, zarobiliście dyszkę. Szef ma was w dupie, robi tylko przelew, wy macie w dupie firmę i w sumie wszystko inne łącznie z waszym rozwojem. Póki hajs się zgadza to wszystko super. To jak myślicie, z takim podejściem długo pociągniecie? A co gdy … przewoźnik się obudzi i chwyci za telefon, wybierze numer do mnie 502 948 482 i powie tak, Panie Dawidzie, mam temat, rozwijam flotę i mam już dość giełdy i pracy ze spedycjami, proszę wjechać mi tutaj z dobrym warsztatem i nauczyć nas pracy bezpośrednio z rynkiem.

To jak myślicie, za 2/3 lata – zrobicie te 3 dychy? Zarobicie tą dychę na konto? Jak jesteś młody to nie wyobrażasz sobie, że kiedyś będziesz stary. W książce 30 letni Rysiek nie myśli jeszcze, że będzie kiedyś 55 letnim Panem Ryszardem. Myślicie, że będziecie w stanie utrzymać poziomy rentowności, poziomu braku problemów rynkowych, wszystko będzie działać i będziecie mieli energię być dalej dzikami? Szef ciśnie –„ napierdalać, napierdalać – marża ma być, zejdziesz poniżej dychy – won”. Ot Ci kultura szefa – znajome?

No cóż, być może tak. W końcu też musicie być jakoś spójni z taką kulturą, że w takiej firmie pracujecie.

Trzymam kciuki za to, żebyście mieli zawsze auta pod kontrolą z giełdy TRANSA. Żebyście mieli przewoźników, którzy nie znają się na kalkulatorze. Żebyście prostymi przeklejkami generowali astronomiczne kwoty biorąc zlecenie z timo. Życze Wam tego.

Osobiście, żyję i widzę trochę inny świat, świat problemów i wyzwań intelektualnych. Trendów rynkowych i wynikających z nich problemów już dzisiaj. Rozwiązań systemowych na pozornie błahe problemy. Strategii na każdy obszar działania firmy transportowej i spedycyjnej, bez których nie można nic zmienić. Wskaźników, czynników i kryteriów jakie trzeba mieć pod kontrolą.

Podchodzić do pracy w firmie inteligentnie? Czy może na pałę? Uwględniać rzeczy i wartości, które przekładają się na biznes czy jak zawsze większość rzeczy lekceważyć upraszając wszystko do jednego mianownika. Doceniać to co niepisane i przekazywane i starać się to świadomie rozwijać czy raczej olać w ogóle w to nie wnikać?

Kultura firmy, pracy, zachowań to jeden z najbardziej kluczowych i strategicznych zasobów każdej firmy. Unikalny na swój sposób. To duch, w oparciu, o który pracują wszyscy w danej firmie.  To co cenimy w różnych obszarach działania, to co uważamy za ważne – od rozmowy z klientem, po czas reakcji, kończąc na tym co piszemy w mailu. To kultura i niepisane zasady działania determinują czy rynek chce z nami pracować. To kultura koniec końców pozwala wystawiać faktury i wpływać na sastyfakcję z pracy, współpracy a dalej z życia.

To jaką macie kulturę u siebie? A może macie brak kultury? Czyli kulturę oderwanych od siebie indywiduów? Zagadka do rozważenia.

5 Wskazówek dla liderów na 2020

Nowy rok przyniesie dużo zmian w Twojej firmie. Jestem przekonany, że będą to pozytywne zmiany. Zmiany w kierunku lepszego jutra. Jednakże i im trzeba pomóc.

Sytuacja w Twojej branży, na rynku klientów, na rynku pracowników wymaga dzisiaj inteligentnego podejścia, większego zaangażowania i o wiele wiele więcej efektywniejszej i bardziej jakościowej pracy i kontaktu bezpośredniego z ludźmi.

Poniżej daje Ci 5 wskazówek na co warto abyś położył/a nacisk i włożył/a swoją energię w 2020 roku.

#1 – Indywidualna motywacja
Postaw na lepszy kontakt i indywidualne potrzeby każdego z członków Twojego zespołu. Każdy z nich potrzebuje innego podejścia, jest na innym etapie rozwoju i potrzebuje innych narzędzi aby każdego dnia być w formie zwartym i gotowym do działania.

Zacznij na poważnie podchodzić do tego co pod kątem rozwoju, obowiązków, wartości potrzebują jednostki w Twoim TEAMie – zobaczysz jak przełoży się to na wyniki, zadowolenie z pracy i utrzymanie w formie wszystkich – razem z Tobą.

I pamiętaj – docenienie to jeden z najpotężniejszych motywatorów. Nie oszczędzaj w środkach typu *Good job*.

Poza tym praca w logistyce to w dużej mierze dużo rutynowych zadań- aby mieć zaangażowanych ludzi w działania musisz uczynić zadania bardziej ciekawymi – podobnie jak środowisko pracy i Twoją firmę. Miej to na uwadze.

#2 – Więcej rozmów 1->1 i 1->Team
Postaw na częste rozmowy indywidualne i wspólnie z zespołem. Wyjaśniaj sprawy, dawaj regularnie informacje odnośnie postępów w pracy, pytaj i angażuj ludzi do rozwoju i poprawy działań w firmie.

Ludziom o wiele bardziej zależy na wysłuchaniu i poczuciu sensu przez cały rok, że działają w imię czegoś konkretnego niż na jednorazowej premii. 15 minut dziennie, 1 godzina wspólnie z zespołem w tygodniu – potrafią zdziałać cuda.

Wspólne zebrania case study – o fakapach w transporcie. Wspólne zebrania o pomysłach na rozwój. Czy zebrania o tym, gdzie i do jakich klientów jedziemy przed a do jakich po wakacjach. Rozmowy o wynikach i potrzebach Twoich spedytorów czy handlowców. A może o ich indywidualnych pomysłach na rozwój systemu czy klienta? Mam jeszcze wymieniać o czym możesz rozmawiać z ludźmi aby rozwijać biznes?

#3 – Zaangażowanie w trudne wyzwania i pomoc ludziom
Postaw sobie cele. Duże, ważne, trudne – nie dość że nauczą one Ciebie wielu rzeczy to jeszcze podniosą firmę a do tego będziesz postrzegany przez swój team jako superbohater, który podjął się trudnego wyzwania.

W momencie kiedy ludzie przychodzą do Ciebie z wyzwaniami – potraktuj ich potrzeby poważnie i pomóż im. Niech poczują, że i oni mogą wychodzić w nowe tereny i czasem się potknąć. To normalne na drodze rozwoju. Niech wiedzą, że na Twoje wsparcie mogą liczyć.

Może wejdziemy w nowe kierunki? A może zajmiemy się inną branżą? A gdybyśmy tak rozwinęli kolej z Chin czy project cargo? Czy własną konsolę albo linię LTL czy LCL? O to są pomysły!

I jeszcze jedno. Strefa komfortu to nie jest Twój przyjaciel. Niejednego doprowadziła do mocnego upadku. Nie bój się wychodzić poza nią – wchodź odważnie w nowe przedsięwzięcia, projekty, na nowe rynki!

#4 – Budowanie kultury organizacji
Firma i kultura zespołu to nie Twoja kultura, a zespół to nie Twoja rodzina. To sztuczne środowisko, w którym każdy musi czuć się dobrze i wiedzieć jasno co jest ważne – jak się zachowywać, jak postępować, jak rozwijać, komunikować i rozmawiać z przewoźnikami, armatorami, innymi dostawcami i klientami firmy. Nie licz na domysły swoje i swoich ludzi. Zdefiniuj najważniejsze wartości (to na co stawia się w firmie) i przedstaw to co jest u Was ważne – terminowość, relacje, bliski kontakt, dobra obsługa i świetna komunikacja, relacje w zespole. I powracają do tego. I powracaj. Powtarzaj jak mantrę.

Bądź przy tym spójny pomiędzy tym co mówisz i co robisz a zobaczysz zadowolenie, przejrzystość i świetna atmosferę.

Obejrzyj jeszcze krótki film, na którym wspólnie ze współwłaścicielem firmy BFI Piotrem Ostromęckim rozmawiamy o wartościach link tutaj.

#5 – Racjonalne podejście do strategii – więcej twardych danych mniej wyobrażeń

Tabelki i wskaźniki to nie Twoi wrogowie. To Twoi świetni kumple. Pomimo tego, że mogą być na początku mocno niewygodne, to zobaczysz jak pomogą Ci prowadzić zespół, dział i firmę. Niejeden zawinął interes bo nie przyglądał się liczbom regularnie. W logistyce i transporcie wskaźniki i KPI to podstawy mierzenia rentowności działań i wyciągania wniosków gdzie dalej iść, z którym obszarem w biznesie.

To co dziś dzieje się we wskaźnikach jutro będzie w wynikach na koncie.

Pamiętasz sytuacje z 2018 i 2019 gdzie się Tobie coś wydawało? I nie wyszło? Wyciągnij wnioski – tabelki i wskaźniki pomogą Ci w tym.

Uwierz mi – w 2020 jak nigdy racjonalne zarządzanie będzie dla Ciebie drogowskazem i kierunkiem do podejmowania decyzji biznesowych.

Pozbądź się złudzeń i trzymaj się liczb – to jedyna droga.

Mam nadzieję, że zmiany w 2020 to będą zmiany, które Ty masz pod kontrolą i nie pozwalasz na to, aby to rynek czy Twoja konkurencja dyktowała Tobie swoje warunki.

Trzymam za Ciebie kciuki!
Do dzieła!

Dawid Wardin

Nie chce Ci się? Sprawdź, co nie działa

Zanim przejdziemy do tego, co zrobić, aby się nakręcać lub chociaż próbować nakręcać do działania, najpierw weźmy na taśmę 3 okoliczności jakie często występują w firmach a mają przełożenie na to, jak się odkręcamy od działania.

Dlaczego? Dlatego, że nawet będziesz próbować coś zmienić w sobie, to czynniki zewnętrzne będą Ciebie ograniczać w zmianach – a na pewno nie będą pomagać w tak brutalnym i konkurencyjnym otoczeniu biznesowym w jakim mamy przyjemność grać.

Poniżej przedstawiam Tobie 3 okoliczności z mojego doświadczenia jakie w pracy z firmami w mniejszym lub większym stopniu w(y)pływają (wpływają na zaangażowanie, a wypływają od uczestników szkoleń na szkoleniach) na zaangażowanie ludzi w firmach. Niektóre okoliczności będą Tobie znajome a inne mniej lub bardziej będą mocno na Ciebie wpływać już teraz każdego dnia.

3 okoliczności jakie mają miejsce w firmach:

1. Target wyniku finansowego (zysku)

W większości firm jak zadaje na szkoleniu pytanie „to jakie macie targety” słyszę odpowiedź – “20 tysięcy, 15 tysięcy, 30 tysięcy“.

Prostszego targetu się chyba na realizację strategii handlowej ustawić nie da –  w końcu celem są zyski. Nastawienie nasze jest jedno – dowieźć wynik. Czyli tak poukładać sobie samemu wszystkie klocki i miesiąc pracy, aby był wynik i żeby się ode mnie odwalili (o ile w ogóle wiem jak mam to zrobić i firma daje mi narzędzia).

Nikogo nie obchodzi na jakim portfelu klientów go robię, co się na niego składa, ile czasu zajmuje mi jego obsługa, jakie były złote strzały czy jest to regularny biznes i jaką część tego tortu obsługuję. Co się dzieje, jak uda mi się go osiągać? Nikt mi nic więcej nie karze więc mogę … Ściemniać.

A że jestem cwana bestia, to tak układam sobie kilku klientów na krzyż, aby pomagali mi dowozić wynik. I proszę – nie muszę nic więcej robić. A jak jeszcze ciężko jest wyciągnąć dane z systemów (których też często nie ma) to nikt się nawet nie pyta jak wygląda w szczegółach mój wynik.

Co się dzieje jak nie dowożę wyniku? Cóż, jakieś wymówki, że okoliczności, że słaby rynek, stawki, że w tym miesiącu klienci mieli mniej zamówień … ble ble ble – każdy coś wymyśli. Generalnie nasze myślenie jest na miesiąc do przodu a znaczna część czasu pracy jest przepalana – nie ma parcia na działanie to przecież nie działam.

Tego typu target, albo nawet nie target – sposób myślenia o nim, na co dzień powoduje, że mamy wyjątkowo mało aktywności w ciągu dnia – czyli mało wnosimy produktywnej pracy. Tydzień, miesiąc. Kilka lat.

Uważaj, gdy nie robisz nic więcej niż tylko wynik zysku w firmie – taki typ myślenia/nastawienia przekłada się ekstremalnie niską motywację do jakichkolwiek innych działań. Nie chcę, żebyś się tutaj bronił wewnętrznie – że przecież to Twoje kompetencje, że to Twoja inteligencja, że jesteś wspaniały, że tych 5 klientów, których masz to perełki na rynku.

Jeżeli faktycznie wypruwasz sobie flaki, żeby dowieźć 2 dychy to gratuluję, natomiast jeżeli robisz to angażując tylko 30% swojego czasu i kompetencji to uważaj na długofalowe rezultaty takiego podejścia – bo pozostałe 70% trzeba czymś wypełnić – oby nie powietrzem. A rutyna nudy wpływa mocno na przepalenie zawodowe.

2. Kompetencje managerskie kadry zarządzającej

Managerowie w firmie chcą dla Ciebie dobrze, naprawdę. Niektórzy na pewno. Natomiast zarządzanie to w dużym skrócie planowanie, realizacja, kontrola i usprawnianie, wsparcie, motywacja. Praca z ludźmi i nad nimi…

A zarządzanie (nazwijmy to zorganizowaną formą komunikacji managera z zespołem) jakiekolwiek to dalej bardzo duży obszar do rozwoju w firmach małych i średnich. Często nie ma ani większych i bardziej rozbudowanych planów, ani cotygodniowych zebrań, ani indywidualnych regularnych spotkań o osiągach czy motywacji, głębszej analizy co zrobić, jak usprawnić, wspólnych wyjazdów do klientów – taki non-existing leadership.

A indywidualne podejście wygląda tak – „Ty jesteś starym pracownikiem masz wyciągać 20 tys. a Ty młody masz wyciągać 10. Do zobaczenia za miesiąc jak nie przyniesiesz wyniku. A jak przyniesiesz, to zobaczysz przelew na koncie – przecież powinno Ci wystarczyć”.

Jeżeli nie masz regularnego feedbacku, nie masz wytyczonych działań jak cele osiągać, nie masz szkoleń (do tego jak nie masz sprawdzonych metod, technik lub bariery psychologiczne), nie masz wsparcia wewnętrznie od przełożonych tylko za przeproszeniem nerwy i stres jak się nie ułoży – to jak chcesz być zmotywowany do osiągania czegokolwiek, nie mówiąc o satysfakcji, z pracy która jest celem nadrzędnym samym w sobie? Ponoć gramy do wspólnej bramki? Yhy. Każdy do swojej. 

3. Kultura organizacji

Temat nieznany w firmach MSP. “Jaka kultura? Mają zap$dalać płace im”.

Często słyszę na rozmowach przy planowaniu szkoleń dla firmy – „Panie Dawidzie, ile mam im zapłacić, bo się zastanawiam – czy jak dam im 10 czy 15 a może 20 % to będą zasuwać”. Nie, nie będą. Dlaczego ma im się chcieć?

Przecież poziom miesięcznych zarobków już osiągnąłem. Mam sobie wypruwać flaki dla jakiegoś Janusza? Co ja sobie kupię – nową pralkę? – Tak właśnie wygląda motywacja finansowa. Ma motywować do finansów. A jak są one zaspokojone – to jak ma ona dalej motywować? Nie każdy ma potrzeby ciągłego zwiększania konsumpcji przecież.

Robię swoje i dalej nie idę. Znajome?

Jakbym zapytał się jakie macie wartości w firmie, jak faktycznie przekładacie nadrzędne cele organizacji na codzienną komunikację, czy pielęgnujecie na co dzień atmosferę działania, czy w ogóle pojęcie „good job” jest Wam znane (Jak nie to polecam obejrzeć film z Willem Smithem „Hancock”) – to co byście odpowiedzieli?

Co jest pielęgnowane w firmie, co jest chwalone, co jest negowane? Jak wygląda komunikacja i całościowe działania motywacyjne między ludźmi – czy rozmawiają oni o klientach i działaniach czy raczej o sobie i to jeszcze za plecami? Czy wszyscy mają przed oczami cele zespołu i firmy czy swoje indywidualne? Jak wygląda u Was nastawienie na klienta, a jak na procesy?

Już pomijam w ogóle słowo strategia, ponieważ w małych firmach nikt jej nie zna, nawet zarząd czy właściciel – inaczej – obowiązuje strategia samorzutna na zasadzie co dzień przyniesie, celem jest 100 tysięcy miesięcznie, a osiągacie go na płaszczyźnie – macie taniej kupić i drożej sprzedać.


Często występujący w firmach jest pakiet wszystkich trzech podejść wziętych razem do kupy – Demotywacja MIX.

Osiągam finansowy target, nikt ze mną nie rozmawia zbytnio o tym co u mnie w ogóle, ostatnia impreza była na gwiazdkę a szkolenie było z BHP 3 lata temu. Generalnie mam mega parcie do pracy i działań w firmie. Dosłownie. Tak mi się chce, że może pójdę zrobić sobie kawę.

Zastanów się – czy to jest Tobie znajome. Mi bardzo. I nie mówię o tym co spotykam dzisiaj jako trener i konsultant, ale o firmach, gdzie wcześniej miałem przyjemność i nieprzyjemność pracować.

W końcu przecież o to chodzi do cholery, żeby się chciało. Te dni, które są najlepiej wypełnione działaniami należą do tych, gdzie jest największa satysfakcja z pracy.

Czyż nie?