Nastał czas indywidualnego podejścia

artykuł.motywacja

Dlaczego pchasz rzeczy do przodu?
Albo i nie ...

Dlaczego mam robić dla dziada? A jak jesteś dziadem to czy Ty sam ze sobą byś wytrzymał? No co Ty przecież wszyscy pracują tylko dla kasy i kasa jest najważniejsza! To oni powinni za pieniędzy zrobić wszystko a nie robią cholera. Dziwne co nie?

Tyle dookoła mówi się o motywacji. Tyle się piszę. Tyle artykułów, publikacji, badań. A Ja dalej słyszę na spotkaniach z managerami i właścicielami firm jedno pytanie – ile mam im zapłacić, żeby im się chciało? Mam dać procent czy jakąś określoną kwotę?

Gdyby to tylko było takie proste.

Nie wszystkich możemy brać jedną miarą. A już w szczególności, gdy mamy do czynienia z zespołami złożonymi z różnych osób, gdzie każda z nich z ma inne potrzeby, inną osobowość i jest na innym etapie w swoim życiu. Gdzie każdy jest inny pomimo tego, że pozornie wydaje się, że każdy powinien mieć te same potrzeby … do tego finansowe.

Poniżej przedstawię Tobie kilka osób i kilka prostych cech, które je opisują:

  1. Grzegorz potrzebuje rozwoju i podchodzi do wszystkiego bardzo skrupulatnie.
  2. Asia szuka uznania i jak tylko ma możliwość się wykazać to oddaje się zadaniom bez granic.
  3. Bartek lubi imprezować i jest duszą towarzystwa w tym też „w robocie”.
  4. Kasia czyta książki i bardzo zależy jej na dobrym klimacie w pracy wśród kolegów i koleżanek.
  5. Wojtek z kolei gra w piłkę a w sprzedaży jest typowym hunterem – zamyka deal za dealem.
  6. Basia poświęca czas po pracy swoim dzieciom i jedyne o czym myśli w pracy to co dzisiaj ugotuje na obiad.
  7. Marek jest crossfitowcem i oddaje się aktywnemu trybowi życia w pracy dyskutując z klientami o nowym cateringu dietetycznym i smartwatchu, który mierzy jego spalanie kalorii.
  8. Paweł prywatnie planuje rodzinę i ślub, a w pracy jest jednym z najbardziej sumiennych i oddanych pracowników.
  9. Gosia dopiero wzięła kredyt na mieszkanie i robi każdego dnia nadgodziny, żeby zarobić na wykończenie kuchni i dużego pokoju.
  10. Henryk gra w szachy i podobnie skrupulatnie pisze elaboraty w mailach na 2 strony a4 oczekując, że wszyscy tak jak on potrzebują głębokiego zrozumienia zagadnienia.
  11. Szymon gra w planszówki dniami i nocami i ma dobrą smykałkę do tworzenia planów.

Odnajdujesz siebie jako którąś z postaci? A może jest Tobie bliski ktoś taki?

Zadam Ci teraz pytanie. Spójrz na powyższe osoby i odpowiedz na poniższe pytania:

  • Czy 500 złotych dla każdego z nich spowoduje, że każdy da z siebie wszystko w pracy? Idźmy dalej. Niech jest 1000 złotych premii możliwej do zgarnięcia więcej co miesiąc. Dobra, nie zatrzymujmy się. Rozbijmy bank – masz możliwość dorobić 30% więcej – jak tylko będziesz zasuwać.
  • Która postać według Ciebie da z siebie 1100% aby wygenerować wyższy wynik finansowy na swoim koncie co miesiąc? Dorzućmy trochę poświęcenia – np. będzie siedzieć po godzinach czy weekend w pracy?

Myślę, że przyjdą Ci do głowy dwie osoby – Gosia i Wojtek. Może jeszcze Asia?

A czy Kasia albo Basia poświęcą się? Czy Marek odpuści trening, żeby zostać po godzinach? Wydawałoby się, że Paweł powinien robić niesamowite wyniki, bo przecież rodzina w drodze. Z tym, że Paweł ma już dobre uposażenie i poza tym nie lubi ani szefa ani nie identyfikuje się z firmą. Henryk to świetny strateg, tylko jakimś cudem czuje się olewany przez zespół, nikt go nie słucha ani tym bardziej nie czyta jego merytorycznych maili i jest już na etapie, że generalnie robię swoje i wychodzę. Grzegorz z kolei ma 22 lata i spore finansowanie od rodziców, nie mówiąc o tym, że jeździ lepszym samochodem od managera.

W pierwszej kolejności należy zrozumieć, że motywacja w rozumieniu określonych bodźców do działania to ludzka psychologia i dotyczy ona całego kontekstu a nie wyłącznie określonych czynności zawodowych. Kontekstu sytuacji, życia prywatnego, ambicji i samorealizacji, bezpieczeństwa czy chociażby planów życiowych.

Podstawowym błędem jaki narzuca się w konstrukcji pytania z pierwszej części wpisu jest nie „ile mam zapłacić” tylko, „żeby im się chciało”. I tutaj musimy się dobrze skupić na tym, co rozumiemy pod pojęciem „im się chciało”. Im – czyli komu dokładnie z wyżej wymienionych osób (jak widzisz, są między nimi pewne różnice)? „Chciało się” – czyli żeby pracowali więcej? Lepiej? Skrupulatniej? Efektywniej? Byli bardziej zaangażowani? Czy może przyjemniejsi w obyciu w pracy?

Idąc dalej – co to znaczy efektywniej? Lepiej? Dokładniej? Więcej? Wydajniej? Z zaangażowaniem?

A może nie chodzi tutaj o ich motywację tylko o metody pracy? O zarządzanie czasem i realizację planów? Podział obowiązków? Określone cele? A może chodzi o prawidłowe wyszkolenie? Może są oni w stanie przynosić lepsze wyniki tylko nie wiedzą jak? A do tego wszystkiego, może nawet chcą?

A jak jako lider wpływasz na zespół? Czy może w ogóle Ciebie nie ma ani duchem ani ciałem w życiu zespołu? Czy może nie jest tak, że to manager jest odpowiedzialny za motywację zespołu i budowanie kultury organizacji? I czym jest ta kultura tak w ogóle? Dlaczego jest ona tak piekielnie ważna i przybiera na coraz większym znaczeniu? A może zadam jeszcze jedno pytanie do Ciebie liderze – co Ty w ogóle wiesz o swoim zespole i ludziach w nim?

Dlaczego Henryk wysyła już CV do headhunterów? Dlaczego Bartek przychodzi do pracy i większość czasu spędza na kawie i rozmowach z koleżankami zamiast na realizacji zleceń? I dlaczego Gosia, która siedzi po godzinach non stop się wkurza, bo musi siedzieć po godzinach zamiast wychodzić o czasie tylko chciałaby wykorzystać już system informatyczny, który miał być wdrożony w zeszłym roku?

Ubierz się w buty każdej z tych postaci (spójrz na ich profile jeszcze raz) i postaw sobie pytanie – czy rzeczywiście, motywacja to tylko finanse?

Zostawię tutaj specjalnie dużo niedopowiedzianych pytań. Z jednym końcowym sparafrazowaniem na zakończenie.

Jeżeli zastanawiasz się nad zwiększeniem motywacji w firmie to postaraj się myśleć pytaniem nie „ile mam im zapłacić, żeby im się chciało?” tylko „co Ja muszę zrobić, aby mój zespół był bardziej zaangażowany w życie firmy i realizację jej strategii?”

To co? Czas działać!

Sprawdź inne artykuły tutaj

Administratorem danych na stronie jest
WARDIN CONSULTING
Siedziba: 81-367 Gdynia, ul. 10 Lutego / 108
NIP: 958-150-04-23 | REGON: 365 308 063
KRAJOWY REJESTR USŁUG SZKOLENIOWYCH: 2.22/00179/2019
Dane kontaktowe: szkolenia@dawidwardin.pl | Tel. 502 948 482
www.dawidwardin.pl

Strategia – dla śmiertelników

Jak w prosty sposób podejść do tak złożonego zagadnienia jakim jest strategia?

Chcesz czy nie działasz w oparciu o strategię – czyli o swego rodzaju plan na osiąganie określonych celów. To, że nie jest on spisany, zweryfikowany, poddany analizie i dyskusjom to już kwestia drugorzędna.

Plan w oparciu, o który działasz – to najczęściej plan samorzutny. A występuje on w formie takiej – a chcemy coś uzyskać, to działamy, powinno się udać. I nic w tym złego gdyż większość naszej gospodarki i przedsiębiorstw sektora MSP w oparciu o taką strategię funkcjonuje. Działamy, działamy i nam wychodzi. Albo czasem nam nie wychodzi. I właśnie problemy i trudności pojawiają się gdy nam po prostu nie wychodzi.

Pierwszy z filmików dotyczących zagadnień zarządczych i prowadzenia firmy właśnie na temat strategii i jej prostego ujęcia do zastosowania w każdej firmie i każdych okolicznościach.

Kliknij bezpośrednio PLAY powyżej artykułu – Miłego oglądania i dalej … wdrażania

——

Masz już e-booka “Dlaczego nie dzwonisz”? Nie? Pobierz darmowy e-book bezpośrednio klikając w poniższy baner!

Jak wiedza i doświadczenie przekładają się na portfel klientów w logistyce?

Czasy wszechstronnej nauki już się skończyły. A już w szczególności, gdy chodzi o biznes. Zaczęły się wąskie specjalizacje i głębokie poziomy wiedzy oraz doświadczeń. Poziom wiedzy eksperckiej staje się dzisiaj standardem u rozwiniętych pracowników i w rozwiniętych firmach. Nadeszły czasy twardej i bezwzględnej wiedzy merytorycznej oraz wysoko rozwiniętych umiejętności interpersonalnych, które musisz mieć pod ręką – w głowie, na ustach i na spotkaniach.

Tak jak uczestnicy na szkoleniach bardzo często sprawdzają trenera challenge’ując go, tak klienci o dużych wolumenach, czyli rynkowych grubych rybach wystawiają nas na próbę zadając proste pytania i patrząc spode łba niczym byk, który ma nas zaraz staranować – z czym przychodzimy.

W artykule na temat kluczowych umiejętności sprzedaży w TSL https://dawidwardin.pl/sales/51-najwazniejszych-umiejetnosci-w-sprzedazy-tsl/ wprowadziłem pojęcie klienta specjalisty, który to dzisiaj ma dużo do powiedzenia. Jeżeli myślisz, że jesteś mądrzejszy od swojego klienta i że w prosty sposób otrzymasz od niego zlecenia do przewiezienia towarów, to Alicjo przepraszam, ale muszę Ciebie wybudzić z krainy czarów. Tak nie będzie.


Cechy klienta specjalisty

Czy zamierzasz klientowi mówić, o tym jakie korzyści wynikają z usługi transportu? Czy chcesz mu może powiedzieć na czym polega odprawa celna? A może chcesz mu powiedzieć, że Twoja firma świadczy usługi najwyższej jakości?

Takie rzeczy możesz mówić 20-letniemu studentowi zakładającemu startapową firmę planującego zamawiać rzeczy z Aliexpress, który chce handlować nimi na allegro. Tak on to złapie. Ale pamiętaj, on nie dysponuje zbyt dużym budżetem a pierwsza lcl’ka z Chin przyprawi Ciebie o wymioty, bo o fakturze handlowej startapowiec jeszcze nie słyszał, podobnie chińczyk, który mu towar sprzedał.

Natomiast jeżeli naprzeciwko siebie masz dyrektora logistyki czy managera zakupów, który realizuje miesięcznie kilkadziesiąt zamówień z całego świata to czy uważasz, że jak mu powiesz, że Twój transport na tym samym przewoźniku i tym samym armatorze płynący na tych samych serwisach będzie szybciej i jest fajniejszy – to obawiam się, że … że … no tak, nie bój – do takiej sytuacji nie dojdzie, gdyż z takim poziomem kompetencji sprzedażowych i merytorycznych nawet nie trafisz na spotkanie gdzie na stole jest już … uwaga … 5 przesyłek miesięcznie.

Tak, już klienci o wolumenach 5 – 10 zamówień, zrobią z Tobą to, co Silno-ręki z „Chłopaków nie płaczą” – znajdzie Was i porozmawia z Wami po swojemu a finalnie odprawi z kwitkiem, jeżeli nie poczują, że macie za sobą wartość biznesową (oferta firmy, określone przewagi, poziomy cenowe) i wartość merytoryczną (wiedza i kompetencje).


Nadeszły czasy twardej i bezwzględnej wiedzy merytorycznej

Czego możesz nauczyć klienta, który robi pierwsze zamówienie na Aliexpress? A czego możesz nauczyć klienta, który zleca miesięcznie 100 transportów? W czym możesz pomóc jednemu a w czym drugiemu? I dlaczego jeden i drugi miałby akurat Tobie zlecić transport? To są pytania, na które chciałbym, żebyś spróbował/a znaleźć odpowiedź.

Jak specjalistyczna wiedza i pomoc jest potrzebna? Pamiętam bardzo ciekawe spotkanie u jednego z moich key-account klientów z Białegostoku, gdzie negocjowaliśmy zapłatę należności celnych – 7, 8 czy 10 dni z zaksięgowaniem ich na rachunku. Pamiętam również dużą planowaną transakcję w imporcie do Polski szybu wiertniczego do gazu łupkowego przez BTDG i problemów z zapłatą VAT w uproszczeniu, a nawet nie z zapłatą, ale z udzieleniem gwarancji na VAT i kalkulacji ryzyka jego udzielenia, gdyż tego wymagała ustawa a ja musiałem się dowiadywać informacji prosto ze źródła w ministerstwie finansów.

Dzisiaj klienci mają założone okulary merytoryki – weryfikują natychmiastowo z czym i kto do nich przyjechał. Czy on ma wiedzę specjalistyczną? Czy mówi ciekawie? Czy to są proste rzeczy? Czy operuje specjalistycznym językiem? Po tym o co pytasz (jeżeli nie wiesz o co pytać, to nie bój się – nie będziesz pytać), po tym co przedstawiasz (oraz jak to robisz) i na jakie szczegóły zwracasz uwagę (lub nie) – tak klienci będą weryfikować Twój profesjonalizm.

I uwierz mi, naprawdę doskonale znają się nie tylko na swojej robocie, ale również dobrze na Twojej.

Jak chcesz wygrywać – rozwijaj się

Wiem, jestem monotonny w tym zakresie. Strasznie. Wszystkich wszędzie bym rozwijał. Cóż, trudno, chociaż ja kopię ludzi po tyłkach, aby rozwijali swój potencjał. Ostatnimi czasy na szkoleniach sprzedażowych zacząłem zwracać ludziom uwagę na kontekst merytoryczny w sprzedaży. Czyli na to, że nie musisz być mistrzem w metodach sprzedażowych natomiast jak będziesz mocny merytorycznie – będziesz posiadał wiedzę, wykorzystywał ją w odpowiedni sposób, pomagał klientom bazując na niej, na przykładach, na doświadczeniach – będziesz zyskiwać wiarygodność. A ta jest kluczem do sukcesu dzisiaj w sprzedaży i relacjach.

Ludzie chcą mieć wartościowych znajomych. Klienci chcą mieć wartościowych dostawców, gdyż czasy są wyjątkowo konkurencje i bezlitosne a wiedza jest bezcenna i pomaga wygrywać nie tylko bitwy, ale i całe wojny.

Duży klient będzie kupował u Ciebie tylko z jednego powodu – z powodu biznesowego.
No chyba, że wkurzy go ktoś mocno u obecnego dostawcy, oleje go, nie będzie podchodził do niego z szacunkiem – wtedy możesz wskoczyć nawet przypadkiem (ale też uważaj żebyś to nie był/a Ty, wiesz, tym co wkurza klientów). Za powodami biznesowymi natomiast stoją możliwości i przewagi oferty Twojej firmy oraz wiedzy merytorycznej i Twoich umiejętności. Takie tylko, albo czasem aż.


Wskazówka na koniec od Dawida:
Najtwardszą wiedzę merytoryczną i know-how zdobywasz obsługując trudne projekty, niechcianych klientów, sytuacje problematyczne, zlecenia pułapki. Tam jest prawdziwa zabawa. Tam jest zabawa poza Twoją wiedzą. Tam jest zabawa poza Twoją strefą komfortu. Gwarantuję Ci też, że nie będzie to ani miła, ani łatwa robota. Duży rachunek nerwów i wkurzenia na niej zostawisz. Finalnie i tak wygrasz. Wygrasz w grze o wiedzę. A tak między nami, w końcu, ile można przerzucać CIF’y z Gdańska do Warszawy?


Dla mnie możesz swojej wiedzy i kompetencji nie rozwijać. Ale nie wiem, czy tego chcesz …

*****
Wiedza merytoryczna należy do strategicznego typu zasobów VRINValuable (Jest cenna) Rare (Rzadka) Inimitable (Niemożliwa do podrobienia) Non-sustainable (Niemożliwa do zastąpienia) – jej budowanie daje Tobie potężną przewagę konkurencyjną oraz wyjątkowo dużą efektywność w codziennej pracy, w tym w relacjach i kontaktach z klientami oraz sprzedaży.

*****
Uważasz artykuł za wartościowy? Prześlij go znajomemu lub kolegom z pracy – też wezmą z niego coś dla siebie. Zapisz się też do mojego newslettera – będę informował Ciebie na bieżąco o aktualnych artykułach. A zawsze jakbyś nie chciał/a to możesz się wypisać. Pomóż mi być zgodnym z RODO ?

Co myśli pokolenie Milenialsów? Czyli jak radzić sobie z ludźmi, którzy mają wszystko

Wszystkim pokoleniom obiecywano. Wszystkie pokolenia straszono. Dla wszystkich pokoleń rodzice, rodzina i najbliżsi zawsze chcieli jak najlepiej. Natomiast zawsze ewolucja społeczeństwa, technologii i wiedzy robiła swoje. Weszliśmy do Unii Europejskiej, mamy telefony marki iPhone z aparatami X mega pixela i do tego społeczność setek ludzi, z którymi jesteśmy w kontakcie przez media społecznościowe jak linkedin, facebook czy instagram przez komórkę w naszej kieszeni – nie raz w tygodniu, nie raz dziennie – w każdej minucie. Ding! Polubiono nasze zdjęcie. Ding! Dostaliśmy komentarz. Ding! Napisał do nas Vittorio albo Giovanni z Włoch – hi David what’s up? To są możliwości. Tak dzisiaj wygląda rzeczywistość. Dlatego też, na młode pokolenie mówi się Connected – czyli połączeni.

Od ponad dwóch lat bardzo skrupulatnie badam różnice międzypokoleniowe w biznesie. Jako wykładowca na jednej z renomowanych uczelni stwierdziłem, że skoro mam możliwość pracy z młodymi przyszłymi magistrami TSL to zadam im pytanie – „Opisz Twoją perspektywę na różnice pokoleniowe X/Y/Z”. Od dwóch lat zbieram eseje, wnioski, przemyślenia młodych ludzi na to, jak oni widzą pracę ze sobą i ze starszymi kolegami i koleżankami. Podobnie swoją przyszłość i możliwości jakie ich otaczają. I tak po około setce wypocin młodych, przyszłych pracowników wchodzących na rynek pracy odkryłem 4 cechy, które przewijają się pośrednio lub bezpośrednio w prawie każdym zaliczeniu.

4 Najważniejsze perspektywy jakie młodzi ludzie dostrzegają w świecie (a dokładniej w rozbieżnościach świata) to:

Nam obiecano
„Co nam obiecano? Obiecano nam świetlistą przyszłość po studiach”. Jest to perspektywa, z którą młodzi ludzie zaczynali studia 4/5 lat temu. Gdy młody człowiek zaczynał studia, obierał kierunek to otoczenie i kontekst, w którym dokonywał wyboru mówiło jednym głosem – „zobaczysz, po studiach czeka Ciebie dobra praca”,” tak dużo możliwości”. Uczelnie też same w sobie, dużo obietnic młodym ludziom w ofercie kształcenia składają – będziesz mógł robić to i to, będziesz pracować tu i tu. A tutaj rynek pracy mówi – „masz zrób ksero, tam sobie poczytaj, nie mamy czasu na uczenie, ja mam swoje do roboty, idź zrób kawę, bezpłatny staż – bez szkolenia staż”. Dysonans pomiędzy pięknymi obietnicami wcześniejszego świata, a brutalnej rzeczywistości biznesowej dla młodych ludzi jaką napotykają powoduje ich brak zaangażowania i większej motywacji do jakiegokolwiek działania. A jak Ty byś się czuł, gdzie obiecywano Tobie super pracę po ciężkim zasuwaniu na studiach, a tutaj ksero i każdy ma Cie w nosie?

Zaczęliśmy uczelnie, bo tak od nas oczekiwano
„Nie masz innego wyjścia”, „jesteś już dorosły”, „jaki kierunek”, „aaa mój syn będzie lekarzem”, „prawnikiem, moja córka będzie …”, „wybrałeś już co chcesz w życiu robić”. Na jednych z ostatnich wykładów z jedną grupą, jak już miałem z nimi zbudowaną dobrą wieź, zadałem najgorsze pytanie jakie mogłem zadać jako wykładowca … Pytanie jakiego nie wolno nikomu nigdy zadawać na uczelniach wyższych … Pytanie, jakie w biznesie zadajesz codziennie klientom, ale lepiej, żebyś go nie zadawał studentom, a brzmi ono: „słuchajcie, świetną grupą jesteście, a teraz powiedzcie mi, kto z Was chce pracować w tym kierunku i widzi przyszłość dla siebie w TSL”, na 12 osób, 2 osoby podniosły rękę. Reszta powiedziała, że zaczęli te studia, bo rodzice, bo musieli. Wyobraźcie sobie mój poziom motywacji do dalszego kształcenia młodych ludzi po takiej odpowiedzi, gdzie w piątkowy wieczór musiałem przemierzyć całe trójmiasto w jedną i drugą tylko na dwu godzinny wykład. Gdzie wiecie, że większości z nich nie interesuje w ogóle branża, do której na edukacje poświęcili ostatnie 5 lat. Ale to nic, wyobraźcie sobie ich poziom motywacji? 5 Lat studiowałem coś, co mnie kompletnie nie interesuje,

Mamy tyle możliwości, że nie wiemy co chcemy robić
Świat stoi przed nami otworem. Pytanie, którym. Gdzie wyście byli na wakacjach jak studiowaliście? W Bieszczadach? W Tatrach? Na Mazurach? Tak. Millenialsi teraz od Dubaju, po Paryż, przez Chorwację skończywszy na Włoszech z rodzicami, znajomymi, pijący Mojito czy Whisky, jedzący crosainty pod wieżą Eiffla. To nie katalog biura podróży tylko zdjęcia z Instagrama 22 latków. Perspektywy jakie stały przed nami, a jakie dzisiaj stoją przed młodymi ludźmi, są zupełnie inną rzeczywistością. „Ja studiuję logistykę, ale ja nie wiem, czy ja chcę to robić, ja muszę poznać siebie, zobaczyć różne kraje, nie wiem czy aby chce być teraz kserokopiarką na stażu”. Przekonaj takiego człowieka, aby przyszedł akurat do Ciebie? I czy aby na pewno Ty wiesz, jak go prowadzić dzisiaj w swoich strukturach,

Mamy już wszystko
„Chce zaprzeczyć poglądowi na moje pokolenie, naprawdę chcę, ale nie mogę, gdyż ten esej piszę na macbooku, mając apple watcha na ręku, a po mojej prawej leży iphone a w szufladzie ipad”. Nie to nie jest żart, to fragment z jednego eseju jednej ze studentek. Pokolenie, którego nie motywują ani pieniądze, ani rzeczy materialne – coś co dla poprzedników jest nie do pomyślenia. Jak jako pracodawca chcesz rozmawiać z pracownikiem, który ma lepszy komputer od Ciebie? Niektórzy z nich nawet mają już swoje mieszkania.

Brzmi strasznie? Aaa tam. Nie ma co załamywać rąk tylko zacząć szukać rozwiązań.

Na co dzień jako przedsiębiorca i manager w firmie, którą prowadzimy ze wspólnikiem mamy 5-tkę wspaniałych zawodników pokolenia Milennium/Connected/Z (o tą samą grupę wiekową chodzi) – Ewę, Tomka, Patrycję, Adriana i od niedawna również Olę i jesteśmy z nich niesamowicie zadowoleni. Jednakże posiadamy też know-how jak z nimi pracować i mogę śmiało powiedzieć, że odpowiedzią na wszystkie problemy związane z trudnościami z pokoleniem Connected (dzisiejszy 25latkowie i młodsi) jest KOMUNIKACJA.  

Jeżeli chcesz jako przedsiębiorca, manager czy osoba odpowiedzialna za rekrutacje chcesz współpracować z milenialsami, sugeruję Tobie abyś przyjrzał się procesom komunikacji wewnątrz Twojej firmy:

On-boarding
Wprowadzanie młodych ludzi na pokład – jak wygląda u Ciebie proces wdrażania człowieka? W jaki sposób kontrolujesz i nadzorujesz realizację ich pracy? W jaki sposób przedstawiasz firmę i zadania? Ile czasu on zajmuje? 4 godziny czy 3 miesiące? Kto wdraża człowieka w jakich etapach? Czy człowiek wie z czym do kogo?

Szkolenie
Z czego szkolisz człowieka? Czy tylko wiedza merytoryczna czy też umiejętności miękkie komunikacji? Kto jak nie ty, ma nauczyć człowieka pisać maile (przecież to jego pierwsza praca)? Jak uczysz go organizować swoją pracę? Wiesz, o tym, że milenials nie wie, że na umowie jaką podpisuje klient powinna być data i miejsce też uzupełnione? Też tego nie wiedziałem,

Zarządzanie i motywacja
Przekazywanie zadań – jak wygląda? Zajęcia „na macie”? Kontrola realizacji i nadzór nad komunikacją – w zespole czy z klientami – czy to w ogóle prowadzisz? Wiesz, że każdy mail i każde zdanie powinno być przez Ciebie weryfikowane na początku jego pracy? Zebrania i regularny feedback – dajesz je w niezbędnej ilości? Jak motywujesz tych ludzi? Czy stawiasz się za nimi czy odcinasz od nich z myślą a nie Ci to następni? Jak sobie wyobrażasz, że młody człowiek będzie działał, jak nie wie tego od Ciebie?

To teraz uproszczę – rozmawiaj, szkól, dawaj feedback, kieruj, poprawiaj i wspieraj. A będzie Ci dane pracować z młodymi ludźmi.

Olewaj, nie ucz, nie interesuj się, nie pomagaj, nie mów co dobrze co źle, nie doceniaj – a będzie ci dane nie pracować z młodymi ludźmi. To jest tak proste!

Czy Ty i Twój dział, jesteście przygotowani na wprowadzanie młodych ludzi, ich szkolenie, edukowanie, wspieranie, zebrania i feedback, aby wiedzieli co robią dobrze, co źle i jak nimi kierować? Czy raczej zajęcia „na macie z WF’u?” Macie piłkę i grajcie? I oczekujecie wygranych mistrzostw?

Nie miejmy pretensji do tych ludzi, tylko nauczmy się z nimi komunikować, ich szkolić i wdrażać w strukturę firmy, biznes oraz w to jak mają go realizować. W końcu kto ma to zrobić? Jak nikt tego nie zrobił wcześniej. Na tym polega dzisiejsze przywództwo wśród młodych ludzi.

Pokaż im, jakim liderem jesteś.

Znalezione obrazy dla zapytania facebook