Dziki transportu

Dziki transportu

O wynikach i pracy w różnych kulturach firm transportu i spedycji

Co kraj to obyczaj. Co firma to kultura zachowań. Co kultura to inne podejście do klientów, współpracowników, pracowników, szefostwa, kierowców, rynku, systemów informatycznych, zarządzania, rozmów z ludźmi. Dziwnym trafem jednak, jak przyjrzymy się dość mocno kwestii zachowań w firmach i podejścia do różnych aspektów zauważymy, że za całym tym zamieszaniem w firmie stoi jedna osoba. Jedna osoba, która dyktuje to, w jaki sposób podchodzimy do kwestii problematycznych, strategicznych i operacyjnych w firmach. Jedna osoba, która determinuje to czy wchodząc do firmy czujesz działanie i energię czy smród starych zużytych kapci. Z nimi pod stołem dosłownie. Jedna osoba. Właściciel.

Pracując z dziesiątkami firm o różnych kulturach zachowań (odkładając dla celów tej publikacji style zarządzania w firmach) mogę powiedzieć dość jasno – od wizji i tego co pielęgnuje właściciel czy zarząd firmy, co uważa za ważne w kontaktach i codziennych zachowaniach u ludzi zależą wyniki firmy (czytaj ZYSK dla tych, dla których tylko ten wynik jest ważny) oraz jej przyszłość w najbliższych latach. Wartości, które ta osoba reprezentuje i narzuca na innych przekładają się na zachowania ludzi a to z kolei na płynność finansową.

Wartości te natomiast bardzo często nie są ani nigdzie opisane, ani nawet jasno sprecyzowane. Już na pewno nie formalnie wdrożone, czy w oparciu o nie ma miejsce zarządzanie – to byłby już level advance. Wartości te w firmie często wywodzą się po prostu nieświadomie, z kultury, jednakże nie zawsze i nie do końca biznesowej a kultury ludzkiej, danego człowieka przekazywane w życie firmy. * Wiecie jeden kulturę ma taką, a inny taką.

Nieświadomie? To znaczy z poziomu intuicji. Robimy, bo tak trzeba. Bo tak gdzieś widziałem. Bo to wynoszę z moich doświadczeń.

Na właśnie tych wartościach, opiera się funkcjonowanie firm na naszym rodzimym rynku.

Wartości wobec klientów

Gdybym się zapytał Ciebie – jak u Was w firmie podchodzi się do klientów? Czy dba o nich? Czy widujecie się z nimi? Czy stawianie na partnerskie podejście? Czy raczej bezosobowo? Czy są zlecenia tylko? Transport dojechał, pozdrawiam, faktura. Czy interesujecie się potrzebami transportowymi z perspektywy strategii i rozwoju waszych klientów czy tylko to co jest w zakresie zlecenia na dzisiaj, bo powrót na auto potrzebny?

Czy myślenie w ogóle w tych kategoriach jest dla nas ważne? A jak się przekłada na to, że dzięki jednemu podejściu do klientów jakoś nas bardziej lubią, częściej się kontaktują, luźniej negocjują a przy innym podejściu, no cóż. Nie ma ich na liście zleceniodawców?

W książce „Stawka to za mało” opisuję 30 kryteriów jakościowego podejścia do najważniejszych czynników mających wpływ na jakość odbieraną przez klientów, decydentów firm logistycznych, importerów, producentów. Wyobraźcie sobie, że zidentyfikowałem ich aż tyle. Więc jeżeli u was w ogóle nie macie świadomości ich istnienia, nie pielęgnujecie właściwego podejścia do klientów i rynku na miarę 2021 roku a nie roku 1990, cóż rzec. Z resztą, wiecie sami jak sytuacja na rynku wygląda. To co, czy jednak bardziej jakościowe podejście do pracy z klientami jest wymagane dzisiaj? Czy jednak je olewamy i idziemy jak to na siłowni czasami – najpierw na masę i potem dalej na masę. A nie na rzeźbę w międzyczasie.

Wartości wobec kolegów

Zajęcia „na macie” – znacie z lekcji WF w podstawówce? Macie piłkę i grajcie? Wiecie, że na jednym z warsztatów niedawno w firmie, jedna osoba gdy omawiałem proces onboardingu (wdrażania ludzi do pracy i w kulturę firmy) powiedziała, że gdy przychodzi nowy pracownik do firmy, to wszyscy się cieszą, tylko każdy z niecierpliwością i nerwami czeka, komu go przydzielą. Bo nowy pracownik to problem i nikt nie chce „tego kartfola” mieć u siebie. Bo wiecie – będzie miał pytania. Bo mu trzeba czas poświęcić. Bo będzie nieporadny na początku.

Jak myślicie, fajne koleżeństwo? Czy może to jednak kwestia organizacji pracy? Podziału ról? Obowiązków? Czy takiego nowego kolegę ma wdrażać najlepszy z zespołu ucząc nie tylko najlepszej merytoryki o transporcie i właściwych wartości i postaw zgodnych z kulturą czy raczej niech świeżak uczy świeżaka. A transport i giełdę traktują jak playstation i gierkę online. Oo patrz, pobawimy się teraz w układanie ciężarówek?  Potem taka kultura jest nawet przekazywana na komunikatorach giełdowych – pośmiać możecie się pracując na nich. You know what i mean …

Czy rozmawiamy ze sobą o biznesie? Czy rozmawiamy o sobie nawzajem obgadując się? Czy siadamy i rozwiązujemy wspólnie problemy twarzą w twarz czy bunkrujemy po toaletach i na fajkach narzekając na to, jaki ten albo tamten to idiota? Czy wspólnie nakręcamy się do działań czy do przerwy, „dzięki bogu piątek, piątunio” czy „boże znowu poniedziałek – ale mi się nie chce”. Rozmawiamy na zebraniach o problemach w firmie i faktycznie wysłuchujemy siebie nawzajem czy nawzajem mamy siebie wszyscy w dupie? A co na to szef firmy? Znając życie, was też ma w dupie? Czy jednak się angażuje?

Wartości wobec rozwoju

Smiech na sali. Tzn. nie, my na poważnie podchodzimy do rozwoju w firmie. Dajemy zawsze tą informacje skopiowaną od lat w ogłoszeniu o pracę „możliwości rozwoju” nie dodając „z dupy”.

Naprawdę u was w firmie pielęgnuje się rozwój? Poważnie? Wiecie, że kilka dni przed napisaniem tego artykułu dostałem od jednego z moich kluczowych klientów wyniki rozpisanej ankiety przeprowadzonej w zespołach o potrzebach szkoleniowych i zaproszenie na zebranie w tej sprawie ze mną jako kluczowym szkoleniowcem – które tematy w ciągu roku będziemy wspólnie przerabiać? U was, też tak to wygląda? Kiedy wdrażacie nowy system informatyczny? Kiedy wdrażacie nowe działy i projekty w firmie? Kiedy pracujecie nad rozwojem struktury firmy? Awansami? I jak? Polecę dalej, ale teraz grubo – kiedy i z czego ostatnio szkolili się właściciel, managerowie, liderzy? Jakie mamy w ogóle potrzeby rozwoju widząc trendy rynkowe, że np. nie ma aut na giełdzie i obroty nam maleją?

A idź tam, z rozwojem, po kiego tutaj takie bzdury będziesz omawiać – zapierdalaj rób zlecenia, a nie wydziwiasz. Boże, na szkolenie chciał wolne. Co z tego, że sam sobie zapłacił – jak go nie ma, to nie zarabia. Nie dostaniesz wolnego i ch&$. Masz robić zlecenia.

Powyższe to nie moja fantazja – to życiowa wypowiedź jednego z moich fanów jak przyszedł do szefa po dwa dni wolnego na rozwój. Już nawet nie po finanse. A potem o wdrożeniu tej wiedzy w firmie to nie mówię w ogóle.

Fajny rozwój co nie? Też macie go w dupie w firmie? I tylko bullshit opisuje wasza firma w ogłoszeniu o pracę?

Skończcie drodzy państwo pieprzyć o rozwoju tylko faktycznie pokażcie jak go prowadzicie w firmie. Jak go prowadzicie też w waszym życiu. Inaczej – po prostu się z tym zamknijcie i powiedzcie jasno – nie, nie rozwijamy się w ogóle. Dobrze nam jest być i żyć w ciemnogrodzie. Nie każdy chce być intelektualistą, myśleć, tworzyć strategie, działać metodycznie, w oparciu o plany. W jaskini też jest dobrze. Wynaleźliśmy koło póki co i nam wystarczy.

* Posłuchaj odcinka podcastu o wartościach w kulturze firmy

Wartości i podejścia do pracowników

„Dawid, oni są tutaj żeby generować marżę”. 100% przypadków firm zaczyna od tego w rozmowach ze mną. Jedni na początku się trochę z tym kryją, ale po chwili wszystko wychodzi. Jeden mianownik. Nie 30 mianowników tylko 1.

Podobnie jak z pytaniem co jest ważne według was u klientów? No jakość! Jakość! Srakość. W jakość odbioru dostawców usług transportu i spedycji decydenci wymagają ponad 30 kryteriów (tyle na razie odkryłem i wiem, że to nie koniec – opisane szerzej w książce „Stawka to za mało”).

Podobnie w pracy na co dzień – „oni tylko pracują tu dla marży”. Znów sprowadzenie złożoności świata do jednego mianownika. Nie. Ludzie nie pracują tylko dla pieniędzy. Ale co tutaj mówić i się rozwlekać na pytanie – to czego Ci ludzie potrzebują? Tutaj już więcej posłuchacie w podcastach Stawka to za mało na youtube, spotify, google podcasts. Od tego zacznijcie – potem jak będzie trzeba to zrobimy szkolenie.

Kultura dzików spedycji i transportu

No i teraz – czy spokojnie jest u was w firmie? Czy atmosfera napięta? Czy macie czas, poukładane procesy, systemy, zebrania, szkolenia? Mądrego szefa czy lidera? Czy macie napierdalać jak dziki i robić marżę? Jak już tak napierdalacie jak dziki i ryjecie w tym oceanie ładunków, każde to jedno zlecenie, za tą marżę 100 euro, szukacie frajera przewoźnika, dobijacie jeszcze staweczką w dół. Zajebiście, zrobiliście 30 koła marży, zarobiliście dyszkę. Szef ma was w dupie, robi tylko przelew, wy macie w dupie firmę i w sumie wszystko inne łącznie z waszym rozwojem. Póki hajs się zgadza to wszystko super. To jak myślicie, z takim podejściem długo pociągniecie? A co gdy … przewoźnik się obudzi i chwyci za telefon, wybierze numer do mnie 502 948 482 i powie tak, Panie Dawidzie, mam temat, rozwijam flotę i mam już dość giełdy i pracy ze spedycjami, proszę wjechać mi tutaj z dobrym warsztatem i nauczyć nas pracy bezpośrednio z rynkiem.

To jak myślicie, za 2/3 lata – zrobicie te 3 dychy? Zarobicie tą dychę na konto? Jak jesteś młody to nie wyobrażasz sobie, że kiedyś będziesz stary. W książce 30 letni Rysiek nie myśli jeszcze, że będzie kiedyś 55 letnim Panem Ryszardem. Myślicie, że będziecie w stanie utrzymać poziomy rentowności, poziomu braku problemów rynkowych, wszystko będzie działać i będziecie mieli energię być dalej dzikami? Szef ciśnie –„ napierdalać, napierdalać – marża ma być, zejdziesz poniżej dychy – won”. Ot Ci kultura szefa – znajome?

No cóż, być może tak. W końcu też musicie być jakoś spójni z taką kulturą, że w takiej firmie pracujecie.

Trzymam kciuki za to, żebyście mieli zawsze auta pod kontrolą z giełdy TRANSA. Żebyście mieli przewoźników, którzy nie znają się na kalkulatorze. Żebyście prostymi przeklejkami generowali astronomiczne kwoty biorąc zlecenie z timo. Życze Wam tego.

Osobiście, żyję i widzę trochę inny świat, świat problemów i wyzwań intelektualnych. Trendów rynkowych i wynikających z nich problemów już dzisiaj. Rozwiązań systemowych na pozornie błahe problemy. Strategii na każdy obszar działania firmy transportowej i spedycyjnej, bez których nie można nic zmienić. Wskaźników, czynników i kryteriów jakie trzeba mieć pod kontrolą.

Podchodzić do pracy w firmie inteligentnie? Czy może na pałę? Uwględniać rzeczy i wartości, które przekładają się na biznes czy jak zawsze większość rzeczy lekceważyć upraszając wszystko do jednego mianownika. Doceniać to co niepisane i przekazywane i starać się to świadomie rozwijać czy raczej olać w ogóle w to nie wnikać?

Kultura firmy, pracy, zachowań to jeden z najbardziej kluczowych i strategicznych zasobów każdej firmy. Unikalny na swój sposób. To duch, w oparciu, o który pracują wszyscy w danej firmie.  To co cenimy w różnych obszarach działania, to co uważamy za ważne – od rozmowy z klientem, po czas reakcji, kończąc na tym co piszemy w mailu. To kultura i niepisane zasady działania determinują czy rynek chce z nami pracować. To kultura koniec końców pozwala wystawiać faktury i wpływać na sastyfakcję z pracy, współpracy a dalej z życia.

To jaką macie kulturę u siebie? A może macie brak kultury? Czyli kulturę oderwanych od siebie indywiduów? Zagadka do rozważenia.

Autor: Dawid Wardin

Pracuję z firmami branży TSL. Ułatwiam im rozwiązywanie problemów - biznesowych / sprzedażowych / strategicznych - poprzez współpracę z zespołem. Daję im wskazówki jak działać, oni działają i to działa. Dzięki temu łatwiej rozwijają się w branży.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *