Przeklejacze

Przeklejacze – patotransport czy doskonały model biznesowy?

Gardzą nimi. Nie szanują. Mówią, że to nie jest logistyka. Że co to ma wspólnego z transportem? Pff, przeklejacz. Do niczego innego się nie nadaje. Tylko z TIMO NA TRANS i nic więcej.

Posłuchał chwilę przeklejacz takich komentarzy, kiwnął głową i poszedł „robić bicie”. Gdy większość rynku pluje i obraża ten model generowania wyników finansowych, 22 letni przeklejacz właśnie zamyka miesiąc z 40 tysiącami złotych narzutu, bierze 30% premii, czyli 17 koła wynagrodzenia, wsiada do swojego Lexusa i jedzie do domu, zmartwiony, bo miał trochę kiepski miesiąc.

Powiesz bzdura? Wyśmiejesz go? On tylko wzruszy ramionami, bo wie, że kolejny miesiąc zapowiada się trochę lepiej i wyciągnie dla siebie dwie dyszki.

Myślisz, że to co opisuję Tobie, to bajka jakaś. Powiesz, co Ty gadasz Wardin, głupoty jakieś. Oczywiście, nie uwierzysz. Pewnie sam bym nie uwierzył, gdybym nie zobaczył.

Czy mamy do czynienia z #patotransportem czy raczej z doskonałym modelem biznesowym ala Wilk z Wallstreet?

Ostatnimi czasy, zacząłem poruszać się bardziej w pojęciach nie albo albo ale to i to. Albo jeszcze to. I jeszcze tamto. Czy jest to #PatoTransport czy doskonały model? Cóż a może i patotransport i doskonały model jednocześnie? Na pewno Mata byłby dumny.

Widząc niezmiernie niski poziom wdrażania pracowników do firmy i do branży, w szczególności młodych ludzi. Patrząc i obserwując podejście firm do rozwoju kompetencji biznesowych w rodzimej logistyce, mogę rzec śmiało, że poza kilkoma procentami funkcjonujących na rynku firm, reszta to jest istne eldorado transportowo-przewozowe. Jakie wdrażanie pracowników? Jakie szkolenie? Jaki biznes? Oni mają robić zlecenia. Czyli najbardziej doskonały model wdrażania pracowników, który doskonale się przyjął w naszej branży to zajęcia na macie, jak z WF w podstawówce. Macie piłkę i grajcie.

I teraz gdybym przyszedł do Twojej firmy, wskazał palcem, na jednego czy drugiego pracownika i zapytał się go „Co ty wiesz o logistyce”? Co on by odpowiedział? Jak myślisz? A gdybym Ciebie zapytał? Albo utrudnię, co Ty wiesz „o biznesie logistycznym”? To są bzdury jakieś. Cała ta logistyka śmieszna jest chyba tylko dla profesorów na uczelniach c’nie? Nie wierzysz? Zrób filtr w Twoim systemie do zleceń i przeszukaj towary jakie wozisz. Jak będzie się tam często przewijać „towar neutralny” to będziesz mieć szybko odpowiedź, jak poważnie traktujesz logistykę. Wiesz, tak w ogóle to towar … klienta .. powierzone dobro… Albo, dobra, nie będę pisać więcej takich bzdur. Że niby to ważne wiedzieć co się wozi.

Rynek śmieje się z modelu przeklejaczy, sam nim gardzi, a w większości przypadków wiedza na temat fachowej logistyki czy kompetencji biznesowych w tej branży, jest dużo mniejsza u większości nieprzeklejaczy niż u mocnego, rynkowego przeklejacza, co trzaska 3,4 dyszki narzutu miesięcznie. Dziwne? Cóż, on nie potrzebuje wiedzy on robi pieniądze.

Wykorzystując odpowiedni know-how ściąga ładunki z jednej giełdy przewozowej i przerzuca na drugą podbijając oferty, dodając swoje narzuty. Często też przekleja z jednej giełdy na tą samą – z transa na transa albo z timo na timo. Wiem, przy mnie to robili i pokazywali, jak to działa.

Nie wierzyłem. Nie wierzyłem. A wiecie w co? Że polski przewoźnik czy spedytor, zrobi wszystko aby się nie szkolić, nie doskonalić, nie pracować na relacjach z klientami, nie budować strategii, nie rozwijać firmy, po to, aby jednak dla siebie wziąć te kilkadziesiąt euro więcej na ładunku samemu zgarniając ładunek z giełdy. Jednakże rozumiem, branża jest jaka jest. Business as usual.

Przeklajcze dziękuję Wam – Wardin.

Ale wiecie co i dlaczego? Mocno, ale to mega mocno kibicuję wszystkim przeklejaczom! I co więcej! Pragnę, aby było ich jak najwięcej na rynku i robili jak najlepszy hajs. A wiecie, dlaczego? Bo jeżeli polski przewoźnik nie potrafi sam wziąć ładunku z giełdy (bo jest to poza jego kompetencjami) to wolę, aby wziął go od przeklejacza, pojechał i aby kasa została w Polsce, niż mamy stracić to zlecenie na rzecz naszej konkurencji z innych krajów. A jak nie będziemy mieli gwardii swoich, rodzimych polskich zawodników co to robią, to myślicie, że inne kraje to co, święte takie? Poza tym, dobry przeklejacz to po prostu bystry pośrednik co ma robotę w garści.

Po prostu.

A jak jesteś przeklajczem i działasz w tym modelu, to życzę Tobie jak najlepszych bić i ilości przerzuconych zleceń. Od serca Tobie kibicuję, bo wiem, jak niski jest poziom kompetencji biznesowych w branży, jak niska jest umiejętność obsługi excella, języka angielskiego i wiem też, że musisz pomóc polskim przewoźnikom, aby mieli więcej ładunków. Może kiedyś spotkamy się też na szkoleniu i wymienimy doświadczeniami, bo coraz więcej zawodników z Twojego modelu działania mam przyjemność witać na warsztatach.

Czy przeklejacz może mieć misję zawodową?

Tak to właśnie ona. Każdego dnia wstając i zabierając się za przerzucanie ładunku z giełdy na giełdę, miej gdzieś z tyłu głowy fakt, że dzięki Tobie rozwija się polski transport, zgarniasz tematy dla wielu naszych przewoźników, dzięki czemu mogą oni zarabiać pieniążki i koła w ciężarówkach mogą się kręcić, mogą utrzymać rodziny i swoje firmy.

Pamiętaj tylko o dobrym pilnowaniu płynności finansowej, co by bokiem te przeklejki nie wyszły i nie było dziury na koncie Twoim i tego przewoźnika. Jednakże znając życie, Wy dobrze wiecie co robicie. Jesteście inteligentni, zmotywowani i przebiegli w dobrym tego słowa znaczeniu.

Do dzieła!

Na marginesie, jak chcecie wyciągnąć trochę więcej tematów od tych co wrzucają ładunki na giełdę, macie do nich dostęp i chcielibyście obrobić tematy od nich, które są poza timo obsługiwane – wpadnijcie na warsztaty otwarte jak macie chwilę czasu przegadać jak to zrobić. L€psz€ $tawki można wyciągnąć i l€psz€ ładunki. Sprawdzcie gdzie i co mam akurat otwarte -> https://dawidwardin.pl/otwarte.

DW

Uzupełnienie artykułu – wartość rynku.

Na marginesie II. Mając szczegółowy przegląd polskiego rynku firm zajmującymi się przewozami i spedycją mogę oszacować, iż u nas, pod kominem na Europejskim rynku transportu pracuje około 1.500 osób zajmujących się przeklejaniem. Osobiście miałem na warsztatach koło 100 osób, które to robiły zajmując się tym na co dzień, od nich słyszałem o ich kluczowej konkurencji, gdzie pracuje koło 600 osób łącznie. Doliczam do tego firmy mniejsze i większe, o których nie mam bladego pojęcia oraz osoby, które się tym zajmują dorywczo imających się tego rodzaju fachem. Licząc średni fracht na poziomie 500 euro oraz średnią ilość operacji dziennie x3 na głowę (mając słabsze i gorsze okresy, lepszych i gorszych zawodników) 500 euro x 3 = 1.500 euro x 1.500 osób = 2.250 mln euro obrotu dziennie na zleceniach. X20 dni = 45 mln euro (miesiecznie) x 12 miesięcy = 540 mln euro rocznie.

W mojej skromnej ocenie rynek operacji przeklajania tylko na naszym rodzimym rynku jest wart 2.43 mld złotych (540 mln euro) rocznie.

Dalej uważasz, że przeklajacze robią złą robotę? 3 zlecenia dziennie x 1.500 osób to prawie 5.000 zleceń, które dzięki nim jadą w większosci z naszymi przewoźnikami. Narzuć ramy +- 30% do powyższych liczb i daję tobie 95% pewności co do danych nie robiąc wcale głebszego badania rynku dotyczącego wartości operacji przeklejek.

Autor: Dawid Wardin

Pracuję z firmami branży TSL. Ułatwiam im rozwiązywanie problemów - biznesowych / sprzedażowych / strategicznych - poprzez współpracę z zespołem. Daję im wskazówki jak działać, oni działają i to działa. Dzięki temu łatwiej rozwijają się w branży.

Jedna myśl na temat “Przeklejacze”

  1. Post uzupełniający twój poprzedni wpis “jesteśmy 30 lat na rynku, co ty możesz wiedzieć synku” czyli pracy w dziadtransowej firmie ale ten jest z perspektywy pracownika

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *